Stoi na brzegu bezkresnego lądu otoczona zewsząd wodą. Na policzkach czuje lekki chłód, a w jej włosach energicznie tańczy wiatr. Podchodzi do brzegu i moczy palce w wodzie. Zimno przeszywa jej nagie ciało na wskroś. Ona już wie czym to pachnie. Wie, że stąd nie ma ucieczki, że będzie musiała wejść do lodowatej otchłani wszystkich swoich pragnień i uczuć. Zbyt długo uciekała, zbyt wiele utraciła po drodze, żeby teraz cofnąć się i uciec przed samą sobą. Ona już wie co za chwilę nastąpi. Robi niewielki krok do przodu i jej prawa stopa ląduje w wodzie. Czuje lekki niepokój, ale mimo to kontynuuje swoją drogę. Teraz lewa stopa ląduje w wodzie. Tym razem zamiast zimnej wody czuje chłód swoich przodków na karku i plecach. Słyszy jak się do niej zbliżają. Coś każe jej się odwrócić i spojrzeć za siebie ale ona już doskonale wie, że to co w tyle nie ma znaczenia – bo to echa przeszłości, a przeszłość już nic nie znaczy dla niej. Robi kolejny krok do przodu. Czuje jak jej ciało przeszywa dreszcz i pokrywa się gęsią skórką. Niepokój, zwątpienie, bezsens tej chwili ogarnia powoli jej niedoskonałość. W głowie: Uciekaj! Zawróć! Nie rób tego!W sercu: Zaufaj mi, to najlepsze co możesz dla siebie uczynić…

Ona nauczyła się ufać Sercu. Robi kolejny krok naprzód. Niepokój znika. Zostaje spokój. Jej ciało mimo, że już po pas w lodowatej wodzie wypełnia się od środka ciepłem. To ciepło to jej własna Miłość do siebie. Taka subtelna, delikatna, taka wszechobecna. Wokół niej zarysowuje się lekka poświata. Przestrzeń wokół niej staje się jaśniejsza. Przed nią pojawia się ON – symbol jej niespełnionej miłości. Jest tak blisko, mogą się właściwie dotknąć. Lecz ona wie, że to iluzja. Wie, że tamci doskonale wiedzą, że to jej słaby punkt. To jest ich karta przetargowa. To próba najwyższej wagi – czy zdoła mu się oprzeć , a może pochwyci go za rękę i ucieknie z nim w najdalsze zakamarki umysłu?

Umysłu? Tak. To wszystko odbywa się w jej głowie. To wirtualny świat stworzony przez Innych. To tam, na najgłębszych poziomach trwa walka Umysłu z Sercem – iluzji z prawdą. I ona już wie, że te walkę wygrała, bo kto raz zasmakuje Prawdy, ten staje się jej godny. Patrzy na niego i czuje smutek. Zanurza skórę cała w wodzie. Smutek ją otula. Ze smutku rodzi się żal. I żal ją otula. Z żalu rodzi się gniew. Z gniewu rodzi się strach. Ze strachu rodzi się ból. Z bólu rodzi się złość. Ze złości – bezradność. Z bezradności – samotność. Z samotności – bezsilność. Z bezsilności – bunt. Z buntu – wyczerpanie. Z wyczerpania – bezradność. Z bezradności – rozpacz. Z rozpaczy – poddanie. A gdy się całkowicie poddała to opadła na dno samej siebie, gdzie nie było już NIC – ani uczuć, ani światła, ani dźwięku, ni zapachu – totalna Pustka.

I nagle poczuła szarpnięcie i wynurzyła się z wody niczym Wodna Bogini. On nadal tam stał i wił się w smutku. Wył i skomlał – ale ona wiedziała, że nie ma odwrotu. Spojrzała w jego pozbawione sensu życia oczy i wlała w jego zatrute i dziurawe Serce czystą i bezwarunkową Miłość. Aż przestał się wić i stanął wyprostowany na swoich nogach. Spojrzał na nią i zapytał: – „I co teraz moja droga? Co się z nami stanie?” „A czy to ważne?” – zapytała z lekkim uśmiechem na ustach. – „Jesteś wolny. Dokonało się. Odejdź z Miłością..” – dodała. „Nie chcę być bez ciebie! Ani tutaj, ani tam. Mam dość uciekania…” – powiedział drżącym głosem łapiąc ją za rękę. „Jeśli naprawdę czegoś pragniesz, jeśli naprawdę mnie kochasz to znajdziesz drogę do Domu. Ufaj Sercu, w nim jest zawarta Prawda. Jeśli czegoś ode mnie chcesz to znajdziesz mnie na planie fizycznym. Tymczasem, bądź szczęśliwy i spełniony tam gdzie jesteś.” – wyszeptała mu do ucha. – „Ile czasu mi to zajmie, ukochana?” – zapytał nieśmiało. – „Czas nie istnieje. To nie ma znaczenia. Jeśli coś prawdziwie się zaczęło to nigdy się nie kończy, a więc trwa po wieki wieków i eony lat świetlnych. Zatem nie ma znaczenia kiedy, ważne czy w ogóle..” – odpowiedziała mu. – „Zatem jeśli kocham to drogę znajdę?” – zapytał raz jeszcze. – „Nie. To Droga znajdzie Ciebie. W odpowiednim momencie, w odpowiednim miejscu i z odpowiedniego powodu dokona się. Idź już. Żyj swoim życiem, a Przestrzeń zrobi swoje…” – dodała, całując go w czoło. „Odejdź z Miłością!” – powiedziała stanowczo i odepchnęła go od siebie.

Wzięła kilka głębszych oddechów i otworzyła oczy. Wróciła do rzeczywistości. Nic już nie było takie jak dawniej, było dużo piękniejsze i dużo bardziej rzeczywiste. A on? Pewnego dnia obudzi się i dokona właściwego wyboru. I jakikolwiek on będzie, będzie właściwy. Bo nic nie jest takie, jakim się zdaje, że jest….

Tekst: Monika Szendzielorz, Z Archiwum Pamięci – jest to zapis jednej z moich sesji na głębszych poziomach Świadomości

Pin It on Pinterest

Shares
Share This