Odrzucenie – czym jest?

Odrzucenie – czym jest?

Odrzucenie to jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń jakie dane nam jest przeżyć w przeciągu naszego życia. Towarzyszy mu ból emocjonalny, stres i nierzadko obniżenie poczucia własnej wartości. Kiedy ktoś nas odrzuca, czy też porzuca dla kogoś innego to niejednokrotnie w naszej głowie pojawiają się pytania: „Co zrobiłam źle?”, „W czym ona jest lepsza ode mnie?”, „Dlaczego wszyscy, których kocham mnie zostawiają?” itd. Te wszystkie pytania powodują gonitwę myśli, dyskomfort psychiczny i skrajne emocje. Z jednej strony ból emocjonalny, który może szybko przerodzić się w ból fizyczny, a z drugiej emocje złości, żalu i bezradności. To wszystko to koktajl, który jest niebezpieczny zarówno dla nas, jak i bliskiego otoczenia. Silny stres spowodowany odrzuceniem może nie tylko pogłębić niskie już poczucie własnej wartości ale także poskutkować obniżeniem odporności organizmu i wywołaniem wielu stanów zapalnych, a nawet konkretnych chorób. To dlatego osoba porzucona czuje się jak przysłowiowy wrak na dnie oceanu emocji. Zbita, poszarpana i wzgardzona szuka pocieszenia i zrozumienia takiego stanu rzeczy u terapeutów, wróżek, koleżanek, przypadkowych ludzi. Nierzadko odrzucenie przez partnera jest niedomkniętym wzorcem, który realizujemy na przełomie swojego życia. Zdarza się, że już w dzieciństwie i okresie dorastania doznaliśmy odrzucenia przez kolegów z klasy, przez znajomych, przez rodziców – stąd przy odrzuceniu przez osobę bardzo komuś bliską (partnera/partnerkę) czujemy wszystko jakby skumulowane i w rezultacie nie wiemy jak nad tym zapanować. Nagle te wszystkie osoby jakby grały w jednej lidze i walczymy nie tylko o partnera, ale także o uznanie, aprobatę i miłość wszystkich tych osób. Jedno jest pewne, nie tłumić. Każdą emocję warto nazwać po imieniu, znaleźć jej źródło w postaci przekonania i konkretnego doświadczenia i zmienić sposób odczucia względem wspomnienia. Następuje to po zmianie rozumienia i postrzegania tego doświadczenia – zwykle po wybaczeniu tej osobie (lub wielu osobom odpowiedzialnym za ten program doświadczania) i uwolnienie siebie i osoby, która nas zostawiła z poczucia winy względem nas i siebie samego. Tutaj nie ma znaczenia czy dana osoba w tym uczestniczy, czy też nie – ważne, żeby osoba wybaczająca była świadoma tego co robi i robiła to z własnej woli i pełna zgody i gotowości na taki akt miłosierdzia. Kolejną ważną sprawą przy odrzuceniu jest to jak my sami siebie postrzegamy i jak postrzegamy siebie w tej sytuacji. Jakie pytania się w nas pojawiają, jakie emocje i jakie myśli temu wszystkiemu towarzyszą. Kiedy pogłębia się nasze złe samopoczucie to jesteśmy tutaj o krok od depresji i innych chorób psychicznych – lęków, nerwic, zaburzeń systemu postrzegania rzeczywistości, czy nawet wypierania i zaprzeczania. Bardzo ważne, by osoba z problemem udała się na psychoterapię lub (jeśli jej stan świadomości na to pozwala) rozpoczęła proces naprawczy na własną rękę. Wszystko zależy indywidualnie od przypadku. To co dla jednego będzie traumą na całe życie, dla innego będzie tylko negatywnym doświadczeniem, po którym wzmocni się i rozwinie. Bardzo trudno jest przyznać, że nikt nie ma obowiązku nas kochać. Kochanie to wybór, najlepiej kiedy jest świadomy i idzie w parze z troską, szacunkiem i otoczeniem opieką. Kiedy brakuje tego i jesteśmy z kimś tylko dlatego, że sami czujemy się źle to ulegamy jedynie iluzji związku. Zdarzają się szantaże emocjonalne i groźby ze strony osoby porzuconej – strach przed samotnością, złość i nie zgadzanie się z takim stanem rzeczy może przerodzić się w agresję, a nawet fobię. Osoby porzucone prześladują swoją byłą sympatię, we wszystkim doszukują się drugiego dna, idealizują partnera i często snują swoje scenariusze z udziałem tych osób w ich życiu. O tym się często nie mówi, ale porzucona osoba potrafi latami jeszcze funkcjonować na oparach takiej relacji. Zaczyna dzień od „wspólnych” rytuałów, często zastanawia się jak tamta osoba ją postrzega, co do niej czuje, czy myśli, czy tak samo tęskni. Czas się dla niej zatrzymał i wciąż wierzy, że ta osoba wróci w jej życie i będzie happy end. Tymczasem mijają lata, a on nie tylko nie wraca, ale jeszcze ma żonę i dzieci, a ty powoli gaśniesz i dociera do ciebie, że źle ulokowałaś uczucia i straciłaś cenny czas. Jest jeszcze opcja spychania i wmawiania sobie, że nikt nie pokocha go tak jak ty i w związku z tym czekasz, aż żona się z nim rozwiedzie.. Nie to nie jest film, to autentyczne historie z życia moich klientów. Trudno jest zaakceptować fakt, że nie spełniamy oczekiwań byłej sympatii, czy też nie wpisujemy się w jego wzorzec partnerstwa. To, że ktoś od ciebie odchodzi nie jest wyznacznikiem twojego braku atrakcyjności, kiepskiego charakteru i niezaradności życiowej. Odchodzi, bo ma prawo do tego. Odchodzi, bo nie może dać ci szczęścia, na które zasługujesz. Odchodzi, bo kocha cię na tyle, że wie, że przy nim będziesz powoli zatracała siebie. Czy patrzysz na to z tej perspektywy? Czy jesteś w stanie pojąć, że ten człowiek zrobił miejsce dla kogoś odpowiedniejszego? A może wasza relacja i dla ciebie była ciężarem i tylko zrobił ci przysługę odchodząc do innej? Czy wreszcie, dzięki tej stracie możesz odbudować poczucie własnej wartości i popracować nad swoimi programami doświadczania..? Wszystko zawsze zależy od punktu widzenia, od perspektywy w jakiej się znajdujesz – im większy dystans, tym lepsze obserwacje i wnioski. Warto zrozumieć, że osoba, która nas odrzuciła nie jest jedyną perspektywą i alternatywą dla ciebie na tym świecie. I najważniejsze – lepiej być czyimś wyborem, niż czyjąś opcją. Odrzucenie może być początkiem twojego powrotu do siebie, do zauważenia siebie i swoich potrzeb, do naprawienia relacji z samą sobą, do odbudowy poczucia własnej wartości i najważniejsze – do pokochania siebie i uznania siebie za wystarczającą i godną miłości i satysfakcjonującego związku. Ja zawsze powtarzam, że najlepszy związek z innym człowiekiem stworzymy wówczas, kiedy sami z sobą będziemy zgodni i będziemy siebie kochać bezwarunkowo – z naszymi wadami i zaletami. Kiedy więc ktoś cię zostawia to miej świadomość tego, że robi miejsce dla kogoś nowego i lepszego – pod warunkiem, że dasz na to swoje przyzwolenie. Wszystko w swoim czasie, z właściwych powodów i przy udziale właściwych osób kochani.Jestem zwolenniczką przepracowania i domknięcia tego wzorca, bo nie dezaktywowany potrafi wrzucić cię kolejny raz w to samo doświadczenie – i tak do skutku. Podziękuj za to doświadczenie, uporządkuj swoje myśli i odczucia, domknij stare rozdziały i ciesz się życiem i wolnością. Bądź szczęśliwa i spełniona tam, gdzie jesteś ❤️ Pamiętaj – nikt nie może odebrać ci chęci i radości życia. Nikt nie może stanowić o twoim poczuciu własnej wartości. Nikt nie może pozbawić ciebie radości życia i poczucia spełnienia w związku. NIKT, poza tobą samą/samym… Uwielbiam przywoływać słowa Edwarda Stachury, Fabula rasa. Z wypowiedzi rozproszonych: „Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się – znaczy: nigdy nie zaczęło się. Gdyby prawdziwie się zaczęło – nie skończyłoby się. Skończyło się, bo nie zaczęło się. Cokolwiek prawdziwie się zaczyna – nigdy się nie kończy.” Jest takie powiedzenie: „Jeśli żyjesz dla akceptacji innych, zginiesz przez ich odrzucenie.” Ta prawda boli ale najlepiej ukazuje marazm w jakim tkwimy sądząc, że ta właśnie osoba musi nas kochać, akceptować i z nami być. Więcej szczegółowych informacji udzielam na prywatnych sesjach, Jeśli jesteś zainteresowana/y to zapraszam.  Z Miłością,Monika

Przekonanie, które niszczy kobietom życie i burzy ich spokój

Przekonanie, które niszczy kobietom życie i burzy ich spokój

„Jeśli zostanę sama to nie dam rady utrzymać siebie i dzieci.”

Najczęściej to przekonanie możemy zaobserwować w przypadku matek, które żyją w toksycznych związkach, w których to one zajmują się domem i wychowywaniem dzieci, a partner zarabia na utrzymanie. Kobieta przez całe lata wykonuje obowiązki, które w społeczeństwie uznawane są za domenę kobiet i pokornie znosi złe traktowanie siebie i dzieci, ponieważ uważa, że samodzielnie sobie nie poradzi w utrzymaniu siebie i dzieci. Istnieje w niej przekonanie, że nie potrafi być niezależna i samodzielna. Prawdopodobnie przekonanie te budowała w sobie jeszcze w trakcie swojego dzieciństwa obserwując swoją matkę i ojca, choć zdarza się, że kobieta realizuje wzorzec swojej teściowej, która zawsze przypomina jej gdzie jest jej miejsce. Jak każde przekonanie źródeł może mieć kilka i pochodzących od różnych osób – żyjących i nieżyjących już w jej przestrzeni.

Znam osobiście kobiety, które dają się bić swoim partnerom w imię pieniędzy i dachu nad głową, ponieważ uważają, że będąc po czterdziestce nie znajdą pracy, dzięki której będą w stanie samodzielnie egzystować. Tak bardzo boją się zacząć od zera, że wolą tkwić w starych przyzwyczajeniach, które wpływają negatywnie i destrukcyjnie zarówno na matkę, jak i na dzieci.

Obawiają się, że odchodząc będą skazane na samotność, na potępienie ze strony rodziny i otoczenia oraz, że będą później musiały wrócić z podkulonym ogonem i znosić jeszcze większe upokorzenie.

Kolejnym problemem jest społeczeństwo, które takim kobietom powinno pomóc i wspierać je na drodze do samodzielności i niezależności. Oczywiście istnieje wiele fundacji, które pomagają samodzielnie wychowującym matkom stanąć na nogi i to żaden wstyd skorzystać z ich pomocy. Jest wiele programów, szkoleń, kursów i warsztatów, które wspierają kobiety w ich dążeniu do rozwoju i przejęciu odpowiedzialności za życie swoje i dzieci.

Dla mnie osobiście najgorszym co zaobserwowałam wśród ludzi jest zachowanie kobiet w stosunku do kobiet – czyli szkalowanie, obmawianie i upokarzanie tych, które mają gorsze wykształcenie, nie mają czasu, środków pieniężnych, ani nawet ochoty na zadbanie o swój wygląd, zdrowie i samopoczucie. Obserwuję tę tendencję już od bardzo długiego czasu i niezwykle smuci mnie to, że kobiety kobietom są wrogiem i zamiast pomagać i wspierać wolą wyśmiewać i oceniać książkę po okładce. Uważam, że to się nadzwyczajnie w świecie nie godzi i powinno się coś z tym zrobić, póki taka tendencja nie rozprzestrzenia się zbytnio na szerszą skalę. 

My kobiety powinnyśmy się nawzajem wspierać i podciągać w górę, a nie doprowadzać inne kobiety do płaczu i autodestrukcji. Wiele kobiet pod wpływem nacisku społeczeństwa, tzw. trendów i sztucznie wykreowanych definicji bycia kobietą cierpią na depresję, fobie, nerwice, mają myśli samobójcze lub wpadają w agresję i kompulsywne nawyki, które niszczą ich zdrowie psychiczne i fizyczne.

Żyjemy w czasach, w których mamy dostęp do Internetu, możemy wykorzystać to narzędzie komunikacji do pomocy i wspierania innych kobiet w ich walce ze słabościami, wzorcami i schematami, które wpływają negatywnie na ich funkcjonowanie.


Inną sprawą jest to, że błędne i negatywne wzorce nie mogą być wymówką do życia, które jest pełne dramatów na wielu płaszczyznach.

To jak żyjemy jest w dużej mierze zależne od nas – zatem jeśli mamy partnera, który nie dba o nasze potrzeby, traktuje nas źle, używa przemocy słownej lub fizycznej to zdrowy rozsądek powinien nam nakazać wyjście z takiego układu. Tutaj bardzo często słyszę od kobiet: „Ale gdzie ja pójdę? Nie mam za co kupić mieszkania. Poza tym dzieci powinny mieć ojca. Jaki jest taki jest, ale utrzymuje nas i dzięki niemu mamy dach nad głową i opłacone rachunki„. Innym razem z ust dorosłych kobiet słyszę: „Nie mogę go zostawić, moi rodzice by tego nie przeżyli – są katolikami, dla nich to obraza Boga„. 

Wiele kobiet w obliczu kryzysu i negatywnych doświadczeń znajduje jednak w sobie siłę i determinację, by coś zmienić. Kończą szkoły średnie, idą na studia, idą do pracy, budują swoje biznesy. One rozumieją, że ten głos w ich głowie jest tylko nic nie znaczącym i sabotującym ich szczęście głosem, który często odzwierciedla ich przekonania i wzorce wyniesione z domu. One już zrozumiały, że życie trzeba wziąć w swoje ręce. One zrozumiały, że mają dwa wyjścia – albo przejmą kontrolę, albo na zawsze będą w roli ofiary, która tylko wykonuje polecenia i żyje po to, aby służyć swoim wewnętrznym demonom.

Jest też coś co mnie osobiście bardzo razi i odpycha. Na wielu profilach fb zauważyłam tendencję kobiet, które chcą sobie ponownie ułożyć życie, a posiadają dzieci do pisania o sobie – matka samotnie wychowująca dziecko. Serio?! Ty nie wychowujesz samotnie, a samodzielnie. Spróbuj na początek tak siebie definiować i zobacz jaka energia wytwarza się w tobie i wokół ciebie w przypadku tych dwóch definicji. Która bardziej z tobą rezonuje i która wprawia cię w lepszy nastrój – i przede wszystkim zapytaj siebie dlaczego ta, a nie inna opcja teraz mocniej do ciebie przemawia. Co czujesz w związku ze słowem SAMOTNA  i SAMODZIELNA. Jeśli definiujesz siebie nadal jako matkę samotnie wychowującą dziecko to z automatu wrzucasz siebie w energię izolacji, smutku, żalu i czego tam jeszcze chcesz. Samodzielność budzi respekt, szacunek, buduje zaufanie i podziw otoczenia. Prawda, że czuć różnicę? No to teraz zmień ten opis, ładnie proszę… 🙂

Niektóre z was popełniają kardynalny błąd – łączą się w pary z innymi kobietami, które doświadczyły podobnych traum i przez to niejednokrotnie nie dajecie sobie szansy na wyjście poza to błędne koło. Błędnie przyjęło się, że przebywając z osobami, które mają podobne doświadczenia do naszych będzie nam lepiej i lżej. To nie buduje zdrowych przekonań, a wręcz przeciwnie – większość z takich grup pozostaje w swoich starych i sprawdzonych destruktywnych przekonaniach, chyba że jest wśród nich ktoś, kto pomaga im z tego wyjść – na przykład lekarz specjalista, terapeuta, coach.

Kochane kobietki, przeczytajcie to kilka razy i wyciągnijcie wnioski. W większości przypadków narzekacie na wasz los, płaczecie nad swoimi dziećmi, użalacie się nad swoją dolą, a niestety same nie robicie nic, by porzucić swoje błędne przekonania i wzorce. Ja wiem, że to nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli nie masz wsparcia kogoś bliskiego, zwłaszcza jeśli w siebie nie wierzysz, jeśli jesteś przekonana, że nie masz szans na lepsze życie – ale to tylko myśli! Twoje destrukcyjne myśli i przekonania nie powinny stanowić o twoim życiu i jego znikomej jakości. Powinny wręcz poruszać twoje mechanizmy i nakazywać ci walczyć z twoimi słabościami, lękami i niedociągnięciami. 

Jak możesz pomóc sobie przepracować swoje traumy i odmienić tym samym swoje życie?

1. Zaakceptuj fakt, że masz słabości i błędne przekonania, które w tej chwili kierują twoim życiem. Nie użalaj się nad swoim losem, nie skarż się i nie obwiniaj wszystkich dookoła. Jeśli masz więcej niż 25 lat to nie masz wymówek – jesteś dorosła i sama odpowiadasz za swoje życie.

2. Naucz się pracować ze swoimi emocjami i panować nad nimi – twoje negatywne nastawienie do siebie i świata nie powinno uderzać w twoich bliskich. Twoje dzieci nie potrzebują matki, która krzyczy na nie z byle powodu, bo jest sfrustrowana i rozżalona z powodu swojej niezaradności życiowej. Tak, dobrze przeczytałaś. Wyżywanie się na dzieciach za to, że tkwisz w niesatysfakcjonującej relacji z ich ojcem jest całkowicie nie na miejscu i świadczy o twojej emocjonalnej niedojrzałości. To jest twoja decyzja, by z nim być – zatem ponosisz pełną odpowiedzialność za tę decyzję i mierzysz się codziennie z jej konsekwencjami.

3. Jeśli nie masz odwagi sprzeciwić się swojemu mężowi i decydujesz się na kontynuowanie destrukcyjnej relacji to chociaż zadbaj, aby twoje dzieci czuły się kochane i zadbane. Spraw, aby nie obwiniały siebie za to, że jesteś bita i wyzywana przez ich ojca, czy twojego konkubenta. Twoje dzieci powinny przede wszystkim czuć się przy tobie bezpieczne i mieć do ciebie zaufanie. Inaczej w dorosłym już życiu to ty jako matka będziesz płaciła największą cenę za ich błędy, porażki i destrukcyjne zachowania. Z reguły dorosłe dzieci mają większy żal do matki, że nie odeszła niż do pijącego i agresywnego ojca. Przenoszą również negatywne zachowania na swoje rodziny, ponieważ przez lata żyjąc w strachu, ciągłym stresie budują swoje wzorce i przekonania, które często odbiegają od normy. Twoje dzieci często są twoją kopią, zatem zadbaj aby dotarło do ich świadomości to, że to nie ich wina, że rodzice się kłócą i nie okazują sobie i im uczuć.

4. Uzdrawiaj swoje wewnętrzne dziecko, które odpowiada za twoje przekonania, wzorce i schematy, które rządzą twoim życiem i twoim zachowaniem. To błędne przekonanie, że nie da się takich wzorców zmienić, bo za długo tkwiliśmy w nich. Każde przekonanie da się zmienić ale potrzeba na to czasu, cierpliwości, systematycznej pracy i zaangażowania w proces zmian. Trzeba stopniowo odzyskiwać zaufanie do życia i jego różnych procesów. Zaakceptować fakt, że wszystko w życiu ulega zmianie, nic nie jest stałe i nic w życiu nie mamy na zawsze, w tym naszych przekonań.

5. Postaraj się otaczać osobami, które mają na ciebie pozytywny wpływ, motywują cię i inspirują do zmian. Jeśli nie masz koleżanek zawsze możesz poszukać grup wsparcia, filmów motywacyjnych, książek rozwojowych, wysłać zaproszenie do kogoś na fb, czy zapisać się do lokalnych kółek i zgromadzeń dla kobiet. Możliwości jest wiele, trzeba je tylko chcieć dostrzec.

6. Przebaczaj sobie i innym – staraj się to robić regularnie, najlepiej każdego dnia rano lub przed zaśnięciem. Nie żyj z nienawiścią, żalem i smutkiem w sercu, bo to tylko niszczy twoje zdrowie i samopoczucie. Chowanie urazy sprawia, że zatrzymujesz się często w przeszłości, która już dawno miała miejsce i nie powinna mieć na ciebie wpływu. Nie rozdrapuj ciągle starych ran, nie wracaj do nieszczęśliwych zakończeń twoich historii, nie przywołuj negatywnych obrazów w swojej pamięci. 

7. Pamiętaj, że wszyscy nosimy w sobie swoje historie, które bardzo często oddziałują na nasze samopoczucie, budują nasz charakter i odczucia. Nie chodzi mi tutaj o usprawiedliwianie kogokolwiek, ale o poszerzenie świadomości, że to jacy jesteśmy bardzo często jest definiowane przez nasze dzieciństwo i okres dojrzewania. To w tamtym momencie buduje się większość naszych przekonań. To wtedy właśnie zdobywamy nasze nawyki i uczymy się określonych zachowań. Ty również jesteś częścią tego procesu, zatem miej większą wyrozumiałość i dystans do ludzi, którymi się otaczasz. Nie oznacza to jednak, że masz być bierna i nie reagować na nadużywanie władzy, autorytetu, czy pozycji społecznej. Nie oznacza to, że masz dawać przyzwolenie innym na to, by cię poniżali, wykorzystywali i deptali twoją godność osobistą. Masz prawo żyć w szczęściu i spełnieniu, jednak musisz samodzielnie podjąć taką decyzję i wykonać krok w kierunku zmiany.

8. Miej kontakt z naturą. Przebywaj jak najwięcej i najdłużej na świeżym powietrzu, spaceruj, biegaj, jeździj na rowerze – cokolwiek sprawia ci większą radość. Posiedź trochę na balkonie, tarasie, na ławce przed blokiem. Zatrzymaj się w tym ciągłym pędzie życia i postaraj się zdystansować do tego co się dzieje. Poobserwuj czasem swoje życie i jego nieustanne lekcje. Być może zaobserwujesz coś ciekawego, być może zauważysz, że coś się cyklicznie powtarza i wymaga twojej uwagi i zmiany postawy.

9. Uprawiaj sport, bądź aktywna fizycznie, niech twoje ciało zasmakuje ruchu. Nawet najpiękniejszy i najdroższy samochód, którym nie jeździsz zaczyna się psuć i niszczeje po czasie.

10. Jedz zdrowo i regularnie. Wyeliminuj ze swojej diety to, co ci nie służy i ci nie smakuje. Improwizuj – łącz smaki, próbuj nowych potraw, dodawaj inne przyprawy. Baw się wszystkim, raduj się tym, delektuj się. Niech twoje życie nabierze koloru i smaku.

11. Medytuj, módl się, inwestuj w swój rozwój osobisty i duchowy – to wszystko sprawdzone metody pracy nad sobą, uwalniania stresu i negatywnych emocji. Relaks korzystnie wpływa na nasze samopoczucie i rozluźnia napięcia w ciele. Jest to też doskonała metoda pracy ze swoimi emocjami i odczuciami. Poszukaj metody najlepszej dla ciebie, takiej która z tobą rezonuje i przemawia do ciebie najbardziej.

12. Kochaj siebie, najważniejszy punkt na tej liście. Kochając siebie w sposób naturalny zmieniasz swoje życie na lepsze, bo wszystkie decyzje podyktowane są twoim osobistym dobrem. Kochasz siebie, a zatem dbasz o swoje dobre samopoczucie, zdrowie, bezpieczeństwo i komfort życia. Otaczasz się przyjaznymi ludźmi, budujesz trwałe i oparte na wzajemnym szacunku relacje z innymi. Związki partnerskie mają inną i o wiele lepszą jakość – są bezpieczne, pełne miłości i ciepła. Twoje kompleksy, niska samoocena i brak pewności siebie mogą z kolei spowodować, że twój partner nie będzie się czuł z tobą komfortowo i pewnie. Ciągłe podważanie jego słów, brak zaufania i dystansu do siebie może powodować między wami nieporozumienia i sprzeczki. Warto zatem zainwestować trochę czasu w odbudowaniu zdrowej relacji z samą sobą – dla dobra własnego, związku i relacji z bliskimi. Dzieci też będą wtedy szczęśliwsze i nauczysz je nowych i pozytywniejszych wzorców, które z powodzeniem będą wykorzystywały w swoim już dorosłym życiu.

Nie jest tajemnicą, że przyciągamy to z czym najbardziej rezonujemy. Jeśli zatem coś cię w życiu uwiera to spójrz najpierw na siebie, co ty możesz zmienić w sobie, aby było lepiej. Nie czekaj biernie i nie oczekuj, że zmienią się inni, bo możesz się tylko rozczarować i zmarnować nadarzające się okazje. Każdą zmianę powinniśmy zaczynać od siebie.

Jeśli sobie nie radzisz i jest ci ciężko nie bój się sięgnąć po fachową pomoc i wsparcie psychologa, czy psychoterapeuty. Rozmowa o twoich emocjach jest często konieczna i bardzo potrzebna na drodze do uzdrowienia siebie. Odbudowanie zaufania do życia jest warunkiem niezbędnym do spełnienia jeśli chcesz w pełni cieszyć się chwilą obecną i budować swoją przyszłość w oparciu o najwyższe standardy życia.

Podsumowując. Praktycznie wszystko leży w twoich rękach, masz wpływ na jakość swojego życia. Nigdy nie jest za późno na naukę, na rozpoczęcie pracy lub biznesu, nigdy nie jest za późno na odbudowę siebie i zmianę własnych przekonań. Zdecyduj się uzdrowić to co w tobie wymaga uleczenia i ruszaj pełną parą do przodu. Zakochaj się w życiu, zakochaj się w sobie. Rezonuj z tym co dobre, wartościowe i z tym, co pochodzi od Miłości.

Pamiętaj, że jesteś silniejsza niż myślisz i jesteś w stanie pokonać leżące pod twoimi stopami przeszkody. Jesteś w stanie skupić swoją uwagę na sobie i dobru twoich dzieci. Potrafisz być samodzielna i zaradna, potrafisz temu sprostać. Jesteś piękną, wartościową i wyjątkową osobą – jesteś powołana do życia, aby być szczęśliwa i spełniona jako matka, partnerka i kobieta biznesu – wszystko czego tylko pragniesz jest na wyciągnięcie twojej ręki. Wszystko co musisz zrobić to zadecydować o twoim tu i teraz i dokonać zmian – świadomych, odważnych, potrzebnych. Wspieram Cię na twojej drodze do wolności i radości – możesz tego dokonać już dziś!



Pin It on Pinterest