Przekonanie, które niszczy kobietom życie i burzy ich spokój

Przekonanie, które niszczy kobietom życie i burzy ich spokój

„Jeśli zostanę sama to nie dam rady utrzymać siebie i dzieci.”

Najczęściej to przekonanie możemy zaobserwować w przypadku matek, które żyją w toksycznych związkach, w których to one zajmują się domem i wychowywaniem dzieci, a partner zarabia na utrzymanie. Kobieta przez całe lata wykonuje obowiązki, które w społeczeństwie uznawane są za domenę kobiet i pokornie znosi złe traktowanie siebie i dzieci, ponieważ uważa, że samodzielnie sobie nie poradzi w utrzymaniu siebie i dzieci. Istnieje w niej przekonanie, że nie potrafi być niezależna i samodzielna. Prawdopodobnie przekonanie te budowała w sobie jeszcze w trakcie swojego dzieciństwa obserwując swoją matkę i ojca, choć zdarza się, że kobieta realizuje wzorzec swojej teściowej, która zawsze przypomina jej gdzie jest jej miejsce. Jak każde przekonanie źródeł może mieć kilka i pochodzących od różnych osób – żyjących i nieżyjących już w jej przestrzeni.

Znam osobiście kobiety, które dają się bić swoim partnerom w imię pieniędzy i dachu nad głową, ponieważ uważają, że będąc po czterdziestce nie znajdą pracy, dzięki której będą w stanie samodzielnie egzystować. Tak bardzo boją się zacząć od zera, że wolą tkwić w starych przyzwyczajeniach, które wpływają negatywnie i destrukcyjnie zarówno na matkę, jak i na dzieci.

Obawiają się, że odchodząc będą skazane na samotność, na potępienie ze strony rodziny i otoczenia oraz, że będą później musiały wrócić z podkulonym ogonem i znosić jeszcze większe upokorzenie.

Kolejnym problemem jest społeczeństwo, które takim kobietom powinno pomóc i wspierać je na drodze do samodzielności i niezależności. Oczywiście istnieje wiele fundacji, które pomagają samodzielnie wychowującym matkom stanąć na nogi i to żaden wstyd skorzystać z ich pomocy. Jest wiele programów, szkoleń, kursów i warsztatów, które wspierają kobiety w ich dążeniu do rozwoju i przejęciu odpowiedzialności za życie swoje i dzieci.

Dla mnie osobiście najgorszym co zaobserwowałam wśród ludzi jest zachowanie kobiet w stosunku do kobiet – czyli szkalowanie, obmawianie i upokarzanie tych, które mają gorsze wykształcenie, nie mają czasu, środków pieniężnych, ani nawet ochoty na zadbanie o swój wygląd, zdrowie i samopoczucie. Obserwuję tę tendencję już od bardzo długiego czasu i niezwykle smuci mnie to, że kobiety kobietom są wrogiem i zamiast pomagać i wspierać wolą wyśmiewać i oceniać książkę po okładce. Uważam, że to się nadzwyczajnie w świecie nie godzi i powinno się coś z tym zrobić, póki taka tendencja nie rozprzestrzenia się zbytnio na szerszą skalę. 

My kobiety powinnyśmy się nawzajem wspierać i podciągać w górę, a nie doprowadzać inne kobiety do płaczu i autodestrukcji. Wiele kobiet pod wpływem nacisku społeczeństwa, tzw. trendów i sztucznie wykreowanych definicji bycia kobietą cierpią na depresję, fobie, nerwice, mają myśli samobójcze lub wpadają w agresję i kompulsywne nawyki, które niszczą ich zdrowie psychiczne i fizyczne.

Żyjemy w czasach, w których mamy dostęp do Internetu, możemy wykorzystać to narzędzie komunikacji do pomocy i wspierania innych kobiet w ich walce ze słabościami, wzorcami i schematami, które wpływają negatywnie na ich funkcjonowanie.


Inną sprawą jest to, że błędne i negatywne wzorce nie mogą być wymówką do życia, które jest pełne dramatów na wielu płaszczyznach.

To jak żyjemy jest w dużej mierze zależne od nas – zatem jeśli mamy partnera, który nie dba o nasze potrzeby, traktuje nas źle, używa przemocy słownej lub fizycznej to zdrowy rozsądek powinien nam nakazać wyjście z takiego układu. Tutaj bardzo często słyszę od kobiet: „Ale gdzie ja pójdę? Nie mam za co kupić mieszkania. Poza tym dzieci powinny mieć ojca. Jaki jest taki jest, ale utrzymuje nas i dzięki niemu mamy dach nad głową i opłacone rachunki„. Innym razem z ust dorosłych kobiet słyszę: „Nie mogę go zostawić, moi rodzice by tego nie przeżyli – są katolikami, dla nich to obraza Boga„. 

Wiele kobiet w obliczu kryzysu i negatywnych doświadczeń znajduje jednak w sobie siłę i determinację, by coś zmienić. Kończą szkoły średnie, idą na studia, idą do pracy, budują swoje biznesy. One rozumieją, że ten głos w ich głowie jest tylko nic nie znaczącym i sabotującym ich szczęście głosem, który często odzwierciedla ich przekonania i wzorce wyniesione z domu. One już zrozumiały, że życie trzeba wziąć w swoje ręce. One zrozumiały, że mają dwa wyjścia – albo przejmą kontrolę, albo na zawsze będą w roli ofiary, która tylko wykonuje polecenia i żyje po to, aby służyć swoim wewnętrznym demonom.

Jest też coś co mnie osobiście bardzo razi i odpycha. Na wielu profilach fb zauważyłam tendencję kobiet, które chcą sobie ponownie ułożyć życie, a posiadają dzieci do pisania o sobie – matka samotnie wychowująca dziecko. Serio?! Ty nie wychowujesz samotnie, a samodzielnie. Spróbuj na początek tak siebie definiować i zobacz jaka energia wytwarza się w tobie i wokół ciebie w przypadku tych dwóch definicji. Która bardziej z tobą rezonuje i która wprawia cię w lepszy nastrój – i przede wszystkim zapytaj siebie dlaczego ta, a nie inna opcja teraz mocniej do ciebie przemawia. Co czujesz w związku ze słowem SAMOTNA  i SAMODZIELNA. Jeśli definiujesz siebie nadal jako matkę samotnie wychowującą dziecko to z automatu wrzucasz siebie w energię izolacji, smutku, żalu i czego tam jeszcze chcesz. Samodzielność budzi respekt, szacunek, buduje zaufanie i podziw otoczenia. Prawda, że czuć różnicę? No to teraz zmień ten opis, ładnie proszę… 🙂

Niektóre z was popełniają kardynalny błąd – łączą się w pary z innymi kobietami, które doświadczyły podobnych traum i przez to niejednokrotnie nie dajecie sobie szansy na wyjście poza to błędne koło. Błędnie przyjęło się, że przebywając z osobami, które mają podobne doświadczenia do naszych będzie nam lepiej i lżej. To nie buduje zdrowych przekonań, a wręcz przeciwnie – większość z takich grup pozostaje w swoich starych i sprawdzonych destruktywnych przekonaniach, chyba że jest wśród nich ktoś, kto pomaga im z tego wyjść – na przykład lekarz specjalista, terapeuta, coach.

Kochane kobietki, przeczytajcie to kilka razy i wyciągnijcie wnioski. W większości przypadków narzekacie na wasz los, płaczecie nad swoimi dziećmi, użalacie się nad swoją dolą, a niestety same nie robicie nic, by porzucić swoje błędne przekonania i wzorce. Ja wiem, że to nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli nie masz wsparcia kogoś bliskiego, zwłaszcza jeśli w siebie nie wierzysz, jeśli jesteś przekonana, że nie masz szans na lepsze życie – ale to tylko myśli! Twoje destrukcyjne myśli i przekonania nie powinny stanowić o twoim życiu i jego znikomej jakości. Powinny wręcz poruszać twoje mechanizmy i nakazywać ci walczyć z twoimi słabościami, lękami i niedociągnięciami. 

Jak możesz pomóc sobie przepracować swoje traumy i odmienić tym samym swoje życie?

1. Zaakceptuj fakt, że masz słabości i błędne przekonania, które w tej chwili kierują twoim życiem. Nie użalaj się nad swoim losem, nie skarż się i nie obwiniaj wszystkich dookoła. Jeśli masz więcej niż 25 lat to nie masz wymówek – jesteś dorosła i sama odpowiadasz za swoje życie.

2. Naucz się pracować ze swoimi emocjami i panować nad nimi – twoje negatywne nastawienie do siebie i świata nie powinno uderzać w twoich bliskich. Twoje dzieci nie potrzebują matki, która krzyczy na nie z byle powodu, bo jest sfrustrowana i rozżalona z powodu swojej niezaradności życiowej. Tak, dobrze przeczytałaś. Wyżywanie się na dzieciach za to, że tkwisz w niesatysfakcjonującej relacji z ich ojcem jest całkowicie nie na miejscu i świadczy o twojej emocjonalnej niedojrzałości. To jest twoja decyzja, by z nim być – zatem ponosisz pełną odpowiedzialność za tę decyzję i mierzysz się codziennie z jej konsekwencjami.

3. Jeśli nie masz odwagi sprzeciwić się swojemu mężowi i decydujesz się na kontynuowanie destrukcyjnej relacji to chociaż zadbaj, aby twoje dzieci czuły się kochane i zadbane. Spraw, aby nie obwiniały siebie za to, że jesteś bita i wyzywana przez ich ojca, czy twojego konkubenta. Twoje dzieci powinny przede wszystkim czuć się przy tobie bezpieczne i mieć do ciebie zaufanie. Inaczej w dorosłym już życiu to ty jako matka będziesz płaciła największą cenę za ich błędy, porażki i destrukcyjne zachowania. Z reguły dorosłe dzieci mają większy żal do matki, że nie odeszła niż do pijącego i agresywnego ojca. Przenoszą również negatywne zachowania na swoje rodziny, ponieważ przez lata żyjąc w strachu, ciągłym stresie budują swoje wzorce i przekonania, które często odbiegają od normy. Twoje dzieci często są twoją kopią, zatem zadbaj aby dotarło do ich świadomości to, że to nie ich wina, że rodzice się kłócą i nie okazują sobie i im uczuć.

4. Uzdrawiaj swoje wewnętrzne dziecko, które odpowiada za twoje przekonania, wzorce i schematy, które rządzą twoim życiem i twoim zachowaniem. To błędne przekonanie, że nie da się takich wzorców zmienić, bo za długo tkwiliśmy w nich. Każde przekonanie da się zmienić ale potrzeba na to czasu, cierpliwości, systematycznej pracy i zaangażowania w proces zmian. Trzeba stopniowo odzyskiwać zaufanie do życia i jego różnych procesów. Zaakceptować fakt, że wszystko w życiu ulega zmianie, nic nie jest stałe i nic w życiu nie mamy na zawsze, w tym naszych przekonań.

5. Postaraj się otaczać osobami, które mają na ciebie pozytywny wpływ, motywują cię i inspirują do zmian. Jeśli nie masz koleżanek zawsze możesz poszukać grup wsparcia, filmów motywacyjnych, książek rozwojowych, wysłać zaproszenie do kogoś na fb, czy zapisać się do lokalnych kółek i zgromadzeń dla kobiet. Możliwości jest wiele, trzeba je tylko chcieć dostrzec.

6. Przebaczaj sobie i innym – staraj się to robić regularnie, najlepiej każdego dnia rano lub przed zaśnięciem. Nie żyj z nienawiścią, żalem i smutkiem w sercu, bo to tylko niszczy twoje zdrowie i samopoczucie. Chowanie urazy sprawia, że zatrzymujesz się często w przeszłości, która już dawno miała miejsce i nie powinna mieć na ciebie wpływu. Nie rozdrapuj ciągle starych ran, nie wracaj do nieszczęśliwych zakończeń twoich historii, nie przywołuj negatywnych obrazów w swojej pamięci. 

7. Pamiętaj, że wszyscy nosimy w sobie swoje historie, które bardzo często oddziałują na nasze samopoczucie, budują nasz charakter i odczucia. Nie chodzi mi tutaj o usprawiedliwianie kogokolwiek, ale o poszerzenie świadomości, że to jacy jesteśmy bardzo często jest definiowane przez nasze dzieciństwo i okres dojrzewania. To w tamtym momencie buduje się większość naszych przekonań. To wtedy właśnie zdobywamy nasze nawyki i uczymy się określonych zachowań. Ty również jesteś częścią tego procesu, zatem miej większą wyrozumiałość i dystans do ludzi, którymi się otaczasz. Nie oznacza to jednak, że masz być bierna i nie reagować na nadużywanie władzy, autorytetu, czy pozycji społecznej. Nie oznacza to, że masz dawać przyzwolenie innym na to, by cię poniżali, wykorzystywali i deptali twoją godność osobistą. Masz prawo żyć w szczęściu i spełnieniu, jednak musisz samodzielnie podjąć taką decyzję i wykonać krok w kierunku zmiany.

8. Miej kontakt z naturą. Przebywaj jak najwięcej i najdłużej na świeżym powietrzu, spaceruj, biegaj, jeździj na rowerze – cokolwiek sprawia ci większą radość. Posiedź trochę na balkonie, tarasie, na ławce przed blokiem. Zatrzymaj się w tym ciągłym pędzie życia i postaraj się zdystansować do tego co się dzieje. Poobserwuj czasem swoje życie i jego nieustanne lekcje. Być może zaobserwujesz coś ciekawego, być może zauważysz, że coś się cyklicznie powtarza i wymaga twojej uwagi i zmiany postawy.

9. Uprawiaj sport, bądź aktywna fizycznie, niech twoje ciało zasmakuje ruchu. Nawet najpiękniejszy i najdroższy samochód, którym nie jeździsz zaczyna się psuć i niszczeje po czasie.

10. Jedz zdrowo i regularnie. Wyeliminuj ze swojej diety to, co ci nie służy i ci nie smakuje. Improwizuj – łącz smaki, próbuj nowych potraw, dodawaj inne przyprawy. Baw się wszystkim, raduj się tym, delektuj się. Niech twoje życie nabierze koloru i smaku.

11. Medytuj, módl się, inwestuj w swój rozwój osobisty i duchowy – to wszystko sprawdzone metody pracy nad sobą, uwalniania stresu i negatywnych emocji. Relaks korzystnie wpływa na nasze samopoczucie i rozluźnia napięcia w ciele. Jest to też doskonała metoda pracy ze swoimi emocjami i odczuciami. Poszukaj metody najlepszej dla ciebie, takiej która z tobą rezonuje i przemawia do ciebie najbardziej.

12. Kochaj siebie, najważniejszy punkt na tej liście. Kochając siebie w sposób naturalny zmieniasz swoje życie na lepsze, bo wszystkie decyzje podyktowane są twoim osobistym dobrem. Kochasz siebie, a zatem dbasz o swoje dobre samopoczucie, zdrowie, bezpieczeństwo i komfort życia. Otaczasz się przyjaznymi ludźmi, budujesz trwałe i oparte na wzajemnym szacunku relacje z innymi. Związki partnerskie mają inną i o wiele lepszą jakość – są bezpieczne, pełne miłości i ciepła. Twoje kompleksy, niska samoocena i brak pewności siebie mogą z kolei spowodować, że twój partner nie będzie się czuł z tobą komfortowo i pewnie. Ciągłe podważanie jego słów, brak zaufania i dystansu do siebie może powodować między wami nieporozumienia i sprzeczki. Warto zatem zainwestować trochę czasu w odbudowaniu zdrowej relacji z samą sobą – dla dobra własnego, związku i relacji z bliskimi. Dzieci też będą wtedy szczęśliwsze i nauczysz je nowych i pozytywniejszych wzorców, które z powodzeniem będą wykorzystywały w swoim już dorosłym życiu.

Nie jest tajemnicą, że przyciągamy to z czym najbardziej rezonujemy. Jeśli zatem coś cię w życiu uwiera to spójrz najpierw na siebie, co ty możesz zmienić w sobie, aby było lepiej. Nie czekaj biernie i nie oczekuj, że zmienią się inni, bo możesz się tylko rozczarować i zmarnować nadarzające się okazje. Każdą zmianę powinniśmy zaczynać od siebie.

Jeśli sobie nie radzisz i jest ci ciężko nie bój się sięgnąć po fachową pomoc i wsparcie psychologa, czy psychoterapeuty. Rozmowa o twoich emocjach jest często konieczna i bardzo potrzebna na drodze do uzdrowienia siebie. Odbudowanie zaufania do życia jest warunkiem niezbędnym do spełnienia jeśli chcesz w pełni cieszyć się chwilą obecną i budować swoją przyszłość w oparciu o najwyższe standardy życia.

Podsumowując. Praktycznie wszystko leży w twoich rękach, masz wpływ na jakość swojego życia. Nigdy nie jest za późno na naukę, na rozpoczęcie pracy lub biznesu, nigdy nie jest za późno na odbudowę siebie i zmianę własnych przekonań. Zdecyduj się uzdrowić to co w tobie wymaga uleczenia i ruszaj pełną parą do przodu. Zakochaj się w życiu, zakochaj się w sobie. Rezonuj z tym co dobre, wartościowe i z tym, co pochodzi od Miłości.

Pamiętaj, że jesteś silniejsza niż myślisz i jesteś w stanie pokonać leżące pod twoimi stopami przeszkody. Jesteś w stanie skupić swoją uwagę na sobie i dobru twoich dzieci. Potrafisz być samodzielna i zaradna, potrafisz temu sprostać. Jesteś piękną, wartościową i wyjątkową osobą – jesteś powołana do życia, aby być szczęśliwa i spełniona jako matka, partnerka i kobieta biznesu – wszystko czego tylko pragniesz jest na wyciągnięcie twojej ręki. Wszystko co musisz zrobić to zadecydować o twoim tu i teraz i dokonać zmian – świadomych, odważnych, potrzebnych. Wspieram Cię na twojej drodze do wolności i radości – możesz tego dokonać już dziś!



Pin It on Pinterest