Dziecięca depresja

Dziecięca depresja

Postanowiłam tym razem napisać artykuł traktujący o dziecięcej depresji – o niespełnionych oczekiwaniach rodziców, o dążeniu do utopijnego ideału, o zakładaniu tysięcznej maski na twarz, żeby tylko nie pokazać nikomu jak bardzo boli…

Dziecięca depresja ma wiele twarzy i wiele imion. Często w ferworze różnych zajęć rodzice nie zauważają, że dziecko ma problem. Nierzadko zajęci własnymi sprawami i problemami dorosłego życia nie widzą lub nie chcą widzieć jeszcze problemów dziecka.

Zdarza się także, że w domach następuje tzw. spychologia ze względu na przeświadczenie, że „A co to za problemy może mieć nastolatek, czy dziecko?”. Twój nastolatek może mieć przeróżne problemy: brak koncentracji, bezsenność, nałogi, odtrącenie przez rówieśników, odmienną orientację seksualną, może być ofiarą przemocy starszych kolegów, mogą się z niego w szkole śmiać ze względu na niemodne ciuchy, czy zbytnią nieśmiałość.

Wielu dorosłym się wydaje, że po dziecku z depresją wszystko widać jak na dłoni i w porę zareagują – otóż nic bardziej mylnego. Dziecko potrafi do perfekcji opanować grę aktorską jeśli trzeba. Zakładanie masek to jego mistrzowski fach, w którym od lat jest wyspecjalizowane co do każdego szczegółu. Zanim nawrzeszczysz na swoje dziecko za brak posłuszeństwa, za gorsze wyniki w nauce, za zamykanie się w pokoju i izolowanie od ciebie – pomyśl. Zanim nakrzyczysz i skarcisz za głośne słuchanie muzyki, za zbyt częste granie na komputerze, za kolejny kolczyk i tatuaż – zapytaj co u niego słychać. Zainteresuj się czymś poza własnym czubkiem nosa. Przestań być skupiony/skupiona tylko na twoich personalnych problemach. Niestety, brak uwagi i dialogu z dzieckiem prowadzi do poważnego deficytu zaufania względem rodzica i stopniowego wycofywania się i unikania bezpośrednich konfrontacji.

Dzieci z deficytem zaufania i uwagi wyrastają na osoby często niezdolne do okazywania uczuć, introwertyczne i przeświadczone, że muszą sobie w życiu radzić same. Inne przez większość swojego życia będą szukały akceptacji, miłości i uwagi zarówno u partnera, jak i u swoich dzieci. Cierpią na zaburzenia lękowe, narcystyczne, depresje i nerwice.

Osoby takie mogą przedkładać związek partnerski nad własne dziecko, ponieważ uważają, że wreszcie ktoś ich naprawdę kocha i poświęca im czas i należytą uwagę, której pragnęli przez całe życie. Stąd w związkach patologicznych zdarzają się sytuacje, że dorośli nie zauważają potrzeb dziecka i zaniedbują je kosztem siebie nawzajem. Dzieci trafiają do domów dziecka, do szpitali, a nawet na cmentarz – bo nagle „przeszkadzają na drodze do szczęścia” dorosłym. Dlatego tak ważne jest, aby zacząć tworzyć świadome związki i świadomie decydować się na rodzicielstwo. Warto najpierw samemu dojrzeć i dorosnąć, zanim zabawimy się w rolę rodzica.

To co zabija w nas jeszcze w dzieciństwie nasz prawdziwy charakter, nasze talenty, nasze marzenia i cele – to brak miłości i uwagi ze strony najbliższych. To ciągłe oczekiwania, że będziemy lepszą wersją naszych rodziców, że nasze życie będzie pełne sukcesów. Te wszystkie oczekiwania, których rodzice nie byli w stanie spełnić względem swoich rodziców są na nas niejednokrotnie projektowane z doskonałą precyzją. Zasilane do tego wszystkiego agresją, żalem, bólem, alkoholem, dymem papierosowym…

Jesteś zatem niedoścignioną wersją twoich dziadków, zaprojektowaną i skazaną na porażkę, bo nie masz prawa żyć swoim własnym życiem – tylko masz gonić czyjeś marzenia i czyjeś niedoścignione ideały. To dlatego w pewnym momencie czujesz bunt i w twojej głowie wyświetla się słowo ERROR – błąd krytyczny spowodowany nadmiernym uruchomieniem wielu programów doświadczania oraz wzorców i schematów do zrealizowania. Od tego masz depresje, nerwice, lęki, fobie, uzależnienia i inne problemy. Nie możesz być sobą, a zatem nie czujesz radości i satysfakcji z tego co robisz, kim jesteś, co sobą reprezentujesz i jak kierujesz swoim życiem. Twoim życiem rządzi lęk – nieustanny lęk spowodowany brakiem możliwości spełnienia oczekiwań innych. Stajesz się zaprojektowanym robotem, cyborgiem, maszyną – wstajesz, idziesz do pracy, wracasz, jesz, idziesz spać – a w międzyczasie robisz coś, co pozwala choć na chwilę zapomnieć o tym bagnie – pijesz piwko, oglądasz film, siedzisz na fejsie, przeglądasz insta, słuchasz muzyki, palisz papierosa albo wciągasz kolejną kreskę….

Wybór należy TYLKO do Ciebie. To TWOJE życie. To TWÓJ spektakl. To TWOJE podwórko i TWÓJ cyrk.

CZY CHCESZ TAK DŁUŻEJ ŻYĆ? Jeśli NIE, zrób z tym coś. Przestań winić rodziców – powiem brzydko, DOROŚNIJ. Tak, dobrze słyszysz.

Żeby zmienić dotychczasowy tryb życia trzeba dorosnąć i zdać sobie sprawę, że odtąd bierzesz pełną odpowiedzialność za swoje życie i swoje wybory. Dość szukania wymówek i szukania winnych poza sobą. To małe dziecko w tobie musi zrozumieć, że nie jest pępkiem świata i powinno już dawno dorosnąć i skonfrontować się ze swoją przeszłością i wziąć pełną odpowiedzialność za swoje tu i teraz, kreując tym samym lepszą przyszłość.

Pamiętasz jeszcze słowa tej piosenki – „Dorosłe dzieci mają żal za kiepski przepis na ten świat! Dorosłe dzieci mają żal, że ktoś im tyle życia skradł.”?

Gotowy? Gotowa? Zapraszam na prywatne konsultacje po więcej szczegółów jak to zmienić i przestać zasilać stare wzorce.

https://coachodserca.pl/kontakt

Z Miłością,Monika

Depresja – cichy zabójca

Depresja – cichy zabójca

Depresja zabija co roku mnóstwo osób, jeszcze więcej izoluje i zamyka w domach. Chorujący odczuwają smutek, zmęczenie, rezygnację, bezsilność. Nieleczona może prowadzić do próby samobójczej, samookaleczania się, uzależnienia od alkoholu lub narkotyków, rozpadu związku, poważnych problemów finansowych, a nawet przygodnych kontaktów seksualnych.

Chora osoba nie zawsze daje się w towarzystwie postrzegać jako smutna i zdystansowana, wręcz przeciwnie – dużo osób z depresją doskonale się kamufluje i doskonale gra swój spektakl. Dlatego tak ciężko rozpoznać niejednokrotnie, że coś jest nie tak. Chory nawet żyjąc z innymi pod jednym dachem potrafi zakładać maski i stwarzać pozory, że wszystko jest dobrze.

 

Nierzadko o chorobie bliscy dowiadują się dopiero jak sprawy mają się bardzo źle lub chory targnął się na własne życie. Żeby lepiej zrozumieć tę chorobę opowiem wam historię Justyny – 35. letniej mamy Kubusia.

„Jak czuje się osoba chorująca na depresję? Wyobraź sobie, że budzisz się po godzinie przerywanego snu i zasypiasz – i tak co godzina. Wreszcie jest 8:00 rano i masz iść do pracy, jednak jesteś tak zmęczona, że nie możesz podnieść się z łóżka. Nie masz siły wstać, nie masz ochoty jeść, nie chce ci się odebrać dzwoniącego telefonu.

Jest 12:00, a ty nadal walczysz. Ciało bezwładne, ciężkie, sztywne. Wydaje ci się, że tylko w łóżku czujesz się bezpiecznie i komfortowo. Nagle przychodzi fala emocji, tak znikąd i zaczynasz płakać. Sama nie wiesz, czy płaczesz z bezsilności, ze złości, a może ze wstydu.

Jest 14:00. Wreszcie wstajesz, snujesz się po domu i patrzysz nerwowo na zegarek. Za godzinę musisz odebrać dziecko ze szkoły, a to oznacza, że masz godzinę na szybki prysznic i doprowadzenie się do ładu i składu. Nie zdążysz już nic zjeść, bo czas nagli, a ty musisz „wejść w rolę” mamy, która sobie ze wszystkim świetnie radzi.

Po drodze do szkoły czujesz się kiepsko – źle ci się oddycha, czujesz ogromne zmęczenie, chce ci się płakać, masz nogi jak z waty. Mijasz inne matki i uśmiechasz się do nich. Czasem rzucasz: „Cześć!” i znikasz za zakrętem ciesząc się, że nie zatrzymały cię na dłużej.

Odbierasz dzieciaka ze szkoły. Po drodze mijasz plac zabaw i znowu się zaczyna: „Mamo, a mogę się pohuśtać..?” – a ty marzysz o tym, aby zanurkować w swojej pościeli i zniknąć dla świata… Walczysz i licytujesz każdą minutę mówiąc, że trzeba jeszcze wyjść z psem, że obiad trzeba zrobić, że trzeba posprzątać – choć i tak wiesz doskonale, że połowy tych rzeczy nie zrobisz, bo nie masz na to siły i ochoty. Czujesz złość na siebie, bo nie możesz z tym nic robić, nie potrafisz tego przezwyciężyć. Czujesz smutek, myślisz, że jesteś złą mamą, bo zabraniasz się dziecku pobawić – jesteś egoistką, myślisz tylko o swojej wygodzie – i znowu łapiesz doła.

Wracacie do domu. Szykujesz obiad i stresujesz się, czy zdążysz przed przyjściem męża z pracy. Dziecko nerwowo przebiera nogami, bo głodne. Ty nerwowo zagryzasz wargi, bo wiesz, że miałaś ogromną ilość czasu żeby ugotować tę cholerną zupę wcześniej – ale nie miałaś siły, walczyłaś i poległaś z kretesem.

Wraca mąż i pyta: „A czemu to jeszcze nie jest zrobione?!”. Ciebie trafia szlag, bo wiesz, że słusznie się czepia, ale złość na siebie przekierowujesz na niego i odwracasz kota ogonem. Mała sprzeczka, mąż ustępuje i zjada po 30 minutach swoją porcję. Ty przyklejasz sobie uśmiech do twarzy, udajesz zainteresowaną tym co u niego w pracy. Idziesz się umyć i przy okazji wypłakać do łazienki. Jak dobrze, że nosisz okulary, on nie zauważy twoich spuchniętych oczu.

Wieczorem siadasz na kanapie i odliczasz godziny do pójścia spać. Mąż coś do ciebie mówi ale ty nie masz ochoty z nim rozmawiać, bo wiesz, że za chwilę bez powodu wybuchniesz i się pokłócicie kolejny dzień z rzędu. Jednak pada jakaś uwaga z jego strony w twoim kierunku i znowu czujesz jak zapadasz się w czeluściach kanapy. W tym czasie przez głowę przelatuje ci mnóstwo myśli: „A może, by tak skoczyć z balkonu? Nie.. Lepiej połknąć tabletki.. Nie, szkoda dziecka.. Chociaż sami sobie beze mnie poradzą..”. Jeszcze przez jakiś czas snujesz apokaliptyczne wizje, aż następuje punkt kulminacyjny i zaczyna płynąć pierwsza łza.

Po kilkunastu minutach idziesz do toalety się wypłakać. Później bierzesz prysznic, zmywasz resztki swoich łez i kładziesz się spać odwracając się tyłem do męża, żeby ten nie zauważył, że znowu lecą ci łzy.Rano sytuacja się powtarza. Znowu walczysz i znowu przegrywasz…”

 

To pokazuje jak działa depresja. Często pod przykrywką, bez ostrzeżenia – zmienna, podstępna, bezlitosna i śmiercionośna. Trudna czasami do zauważenia przez bliskich osoby chorującej. Nierzadko chory sygnalizuje rodzinie, że ma problem, ale ta niejednokrotnie bagatelizuje problem. Następuje tzw. spychologia, a nawet zdarza się, że ktoś wyśmiewa problemy i podejście chorego do ich rozwiązania.

Pamiętajcie, że to co dla jednych jest błahostką, dla innych może być problemem nie do udźwignięcia. Nie tobie oceniać co jest problemem, a co nim nie jest. Nie ważne jak wielki lub mały będzie ten problem według społeczeństwa – ważne jaki ładunek emocjonalny budzi u chorego. Im więcej negatywnych odczuć budzi, tym mocniej i szybciej pogłębia się choroba.

Osoby podejrzewające u siebie depresję powinny niezwłocznie zgłosić się do lekarza specjalisty i zacząć terapię. Jeśli będzie trzeba – rozpocząć także leczenie farmakologiczne. Nierzadko depresja jest wstępem do poważniejszych chorób natury psychicznej – choroby dwubiegunowej (ChAD), zespołu napadu lękowego, schizofrenii paranoidalnej, czy też poważnych zaburzeń żywieniowych – kompulsywnego objadania się, anoreksji, czy bulimii.

Jeśli twój stan psychiczny znacznie się pogarsza, jesteś osłabiony, nie masz siły normalnie funkcjonować i czujesz, że przestajesz nad tym panować to być może masz depresję. Zwróć uwagę jak długo znajdujesz się w takim stanie i co wywołało u ciebie taki stan. Pamiętaj, że to żaden wstyd nie radzić sobie ze swoimi emocjami – nie wstydź się poprosić o pomoc.



Jeśli od min. miesiąca dostrzegasz u siebie następujące symptomy koniecznie zgłoś się do lekarza:

  • pogorszenie samopoczucia
  • pogorszenie koncentracji, problemy z pamięcią
  • brak siły i spadek energii
  • chroniczne zmęczenie i senność
  • bóle głowy
  • zaburzenia cyklu miesiączkowego
  • kompulsywne objadanie się lub utrata apetytu
  • nagła utrata wagi lub nagłe przybieranie na wadze
  • uczucie niepokoju, lęk
  • zaburzenia seksualne
  • potrzeba izolacji
  • brak dbałości o higienę i wygląd zewnętrzny
  • odczuwanie negatywnych emocji: wstydu, żalu, złości, smutku, frustracji, poczucia winy i inne
  • myśli samobójcze
  • skłonności autodestrukcyjne – okaleczanie się, uzależnienie od alkoholu lub środków zmieniających percepcję

 

Telefony, które mogą Ci się przydać w razie pogorszenia samopoczucia znajdziesz tutaj – kliknij.

 

https://www.youtube.com/watch?v=JmKLT59cTIc

Sławne osoby, które przyznały się do depresji

Małgorzata Foremniak, Danuta Stenka, Maria Peszek, Justyna Kowalczyk, Kasia Kowalska, Kayah, Edyta Bartosiewicz, Kora, Ryszard Rynkowski, Robert Gonera.

Adele, Matthew Perry, Kanye West, Johnny Depp, Britney Spears, Robert Pattinson, Jim Carrey, Rowan Atkinson, Cara Delevigne, Ellen DeGeneres.

Pin It on Pinterest