Z dedykacją dla ofiar molestowania seksualnego i gwałtów.


Poranek jak dzisiaj – słońce, śpiew ptaków, gwar rozmów i śmiech dzieci na podwórku. Wyszła na dwór jak co dzień z nadzieją na fajną zabawę i miło spędzony czas. Nie wiedziała, że ten dzień zapamięta na całe swoje życie i wszystko wywróci jej się do góry nogami…


Podbiegło kilkoro znajomych dzieciaków i powiedziało, że koniecznie powinna coś zobaczyć. Zaprowadzili ją do klatki schodowej, wprost do piwnicy. Ktoś wspiął się na rury i udawał smoka, czy coś w tej gestii. Zabawne to było ale nie było w tym nic nadzwyczajnego, ot chłopcy chcieli się pobawić.


Za chwilę druga tura. Tym razem prowadzą ją do piwnicy obok. Zamykają samą, klamkę z drzwi wyciągają żeby się upewnić, że nie wyjdzie. Robi się nieco dziwnie. Jest ciemno, na ziemi widoczna kałuża wody. Na zewnątrz ciche szepty dzieciaków i ich śmiech.


Jej nie jest do śmiechu, zaczyna się bać. Robi się nieprzyjemnie. Wtem odzywa się dziwny głos: Ile masz lat? I tu opowiadająca historię osoba nie pamięta dokładnie, ale chyba 6. Dalej jest już tylko gorzej. Straszą, że jeśli o tym co się tutaj stanie komuś powie to zabiją ją i skrzywdzą jej rodzinę. Dziewczyna wierzy, że tak się stanie, dlatego chce współpracować. Odzywają się dwa głosy, przedstawiają się jako: Plutok i Zenit, czy jakoś tak.


Dziewczynie każą stanąć pod ścianą i za nic w świecie nie odwracać głowy. Wychodzą z piwnicy i zaczynają ją okładać po plecach – nie było to bicie, ale było wystarczająco traumatyczne.


Później nakazują jej ściągnąć majtki. Dziewczynka jest przerażona i zaczyna płakać. Nie pomogło. Do pomieszczenia wchodzi bliska koleżanka dziewczynki i nakłania ją do ściągnięcia majteczek… Dziewczynka nie chce, płacze i prosi, żeby ją wypuścili. Nie pomaga, nikt się nad nią nie lituje. Koleżanka na siłę ją rozbiera i wybucha głośnym śmiechem. Dziewczynka jest przerażona, próbuje to wyprzeć ze swojej świadomości, próbuje zrozumieć…


Wychodzą dwaj chłopcy, dobrze się bawią kosztem dziewczynki. W piwnicy, tej brudnej i pełnej wilgoci jest ich czworo – ona (ofiara), koleżanka i ci dwaj chłopcy.
Kobieta nie pamięta co było dalej, film się urwał. Pamięta, że wyszła z piwnicy i poszła zwyczajnie na obiad do domu – roztrzęsiona, zawstydzona, zbrukana i pełna sprzecznych emocji.


Od tamtego czasu przez wiele lat ma koszmary. To wydarzenie tak bardzo odbija się na jej psychice, że dziewczynka chce zniknąć. Zaczyna się depresja (kompletnie nieświadoma) i zajadanie stresu, żalu i smutku z przeświadczeniem, że jak będzie gruba to nigdy już żaden chłopak jej nie skrzywdzi…


Życie pokazało co innego – przeżyła później dwa gwałty, jeden w wieku niecałych 15 lat, drugi jak miała lat 23… Nadal zmaga się z nadwagą, ale nie ma w niej już złości, żalu i bólu.


Wybaczyła tym koleżankom i kolegom. Było ich łącznie ponad 10 osób – od tamtej pory usłyszała słowo przepraszam tylko raz…


To co dla nich było zabawą, dla niej było traumą na wiele wiele lat.Proszę, chrońcie swoje dzieci – nie życzę im takiego doświadczenia, nie życzę też go wam jako już rodzicom, bo w większości byliście dziećmi i może nie wiedzieliście co robicie w tamtej chwili. Wśród tych osób był piętnastolatek – powinien był zareagować, powinien był to przerwać, jednak nie zrobił tego. Szkoda. Zabrakło empatii i zabrakło wyczucia. Zabrakło czegoś… nie wiem czego.


Dziecko pamięta. Dużo pamięta. Dziecko z tym żyje. Dziecko z tym dorasta. Dziecko z tym umiera. Dlatego….


Dzisiaj świadomie, na wszystkich poziomach mojej egzystencji wybaczam wam to co mi wtedy zrobiliście, dziękuję za to doświadczenie i z całego Serca życzę wam szczęścia i spełnienia tam gdzie jesteście.

Żegnajcie z Miłością.

Monika.

 

P.S. Proszę nie osądzajcie nikogo. To jest moja osobista trauma, którą świadomie i z pełną Miłością uwalniam i zamykam raz na zawsze ten rozdział. Uwalniam wszystkich od negatywnych skutków tego doświadczenia i życzę im spokoju, szczęścia i miłości <3


Niech się dzieje samo dobro.Wszyscy popełniamy błędy. Przeszłości nie zmienimy, możemy zmienić jedynie odczucia wobec niej.


Wierzę, że wybaczanie uwalnia i buduje most tam, gdzie jest wielka przepaść i tylko od nas zależy, czy zdecydujemy się na ten krok, czy już zawsze będziemy tkwili w roli ofiary. Ja swoje wybaczanie zrobiłam dawno temu, ale chciałabym pokazać wam, że można wyjść z każdej traumy – jeśli tylko będzie na to gotowość, ochota i zajdzie taka wewnętrzna potrzeba.


Jeśli trzeba skorzystajcie z psychoterapii, idźcie na warsztaty wybaczania, napiszcie listy – zróbcie cokolwiek, żeby się od tego uwolnić – warto. Zawsze warto. Dla siebie, przede wszystkim dla siebie. Wróć do siebie, wróć, wróć do Serca… <3

Pin It on Pinterest

Shares
Share This