Odrzucenie to jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń jakie dane nam jest przeżyć w przeciągu naszego życia. Towarzyszy mu ból emocjonalny, stres i nierzadko obniżenie poczucia własnej wartości. Kiedy ktoś nas odrzuca, czy też porzuca dla kogoś innego to niejednokrotnie w naszej głowie pojawiają się pytania: „Co zrobiłam źle?”, „W czym ona jest lepsza ode mnie?”, „Dlaczego wszyscy, których kocham mnie zostawiają?” itd. Te wszystkie pytania powodują gonitwę myśli, dyskomfort psychiczny i skrajne emocje. Z jednej strony ból emocjonalny, który może szybko przerodzić się w ból fizyczny, a z drugiej emocje złości, żalu i bezradności. To wszystko to koktajl, który jest niebezpieczny zarówno dla nas, jak i bliskiego otoczenia. Silny stres spowodowany odrzuceniem może nie tylko pogłębić niskie już poczucie własnej wartości ale także poskutkować obniżeniem odporności organizmu i wywołaniem wielu stanów zapalnych, a nawet konkretnych chorób. To dlatego osoba porzucona czuje się jak przysłowiowy wrak na dnie oceanu emocji. Zbita, poszarpana i wzgardzona szuka pocieszenia i zrozumienia takiego stanu rzeczy u terapeutów, wróżek, koleżanek, przypadkowych ludzi. Nierzadko odrzucenie przez partnera jest niedomkniętym wzorcem, który realizujemy na przełomie swojego życia. Zdarza się, że już w dzieciństwie i okresie dorastania doznaliśmy odrzucenia przez kolegów z klasy, przez znajomych, przez rodziców – stąd przy odrzuceniu przez osobę bardzo komuś bliską (partnera/partnerkę) czujemy wszystko jakby skumulowane i w rezultacie nie wiemy jak nad tym zapanować. Nagle te wszystkie osoby jakby grały w jednej lidze i walczymy nie tylko o partnera, ale także o uznanie, aprobatę i miłość wszystkich tych osób. Jedno jest pewne, nie tłumić. Każdą emocję warto nazwać po imieniu, znaleźć jej źródło w postaci przekonania i konkretnego doświadczenia i zmienić sposób odczucia względem wspomnienia. Następuje to po zmianie rozumienia i postrzegania tego doświadczenia – zwykle po wybaczeniu tej osobie (lub wielu osobom odpowiedzialnym za ten program doświadczania) i uwolnienie siebie i osoby, która nas zostawiła z poczucia winy względem nas i siebie samego. Tutaj nie ma znaczenia czy dana osoba w tym uczestniczy, czy też nie – ważne, żeby osoba wybaczająca była świadoma tego co robi i robiła to z własnej woli i pełna zgody i gotowości na taki akt miłosierdzia. Kolejną ważną sprawą przy odrzuceniu jest to jak my sami siebie postrzegamy i jak postrzegamy siebie w tej sytuacji. Jakie pytania się w nas pojawiają, jakie emocje i jakie myśli temu wszystkiemu towarzyszą. Kiedy pogłębia się nasze złe samopoczucie to jesteśmy tutaj o krok od depresji i innych chorób psychicznych – lęków, nerwic, zaburzeń systemu postrzegania rzeczywistości, czy nawet wypierania i zaprzeczania. Bardzo ważne, by osoba z problemem udała się na psychoterapię lub (jeśli jej stan świadomości na to pozwala) rozpoczęła proces naprawczy na własną rękę. Wszystko zależy indywidualnie od przypadku. To co dla jednego będzie traumą na całe życie, dla innego będzie tylko negatywnym doświadczeniem, po którym wzmocni się i rozwinie. Bardzo trudno jest przyznać, że nikt nie ma obowiązku nas kochać. Kochanie to wybór, najlepiej kiedy jest świadomy i idzie w parze z troską, szacunkiem i otoczeniem opieką. Kiedy brakuje tego i jesteśmy z kimś tylko dlatego, że sami czujemy się źle to ulegamy jedynie iluzji związku. Zdarzają się szantaże emocjonalne i groźby ze strony osoby porzuconej – strach przed samotnością, złość i nie zgadzanie się z takim stanem rzeczy może przerodzić się w agresję, a nawet fobię. Osoby porzucone prześladują swoją byłą sympatię, we wszystkim doszukują się drugiego dna, idealizują partnera i często snują swoje scenariusze z udziałem tych osób w ich życiu. O tym się często nie mówi, ale porzucona osoba potrafi latami jeszcze funkcjonować na oparach takiej relacji. Zaczyna dzień od „wspólnych” rytuałów, często zastanawia się jak tamta osoba ją postrzega, co do niej czuje, czy myśli, czy tak samo tęskni. Czas się dla niej zatrzymał i wciąż wierzy, że ta osoba wróci w jej życie i będzie happy end. Tymczasem mijają lata, a on nie tylko nie wraca, ale jeszcze ma żonę i dzieci, a ty powoli gaśniesz i dociera do ciebie, że źle ulokowałaś uczucia i straciłaś cenny czas. Jest jeszcze opcja spychania i wmawiania sobie, że nikt nie pokocha go tak jak ty i w związku z tym czekasz, aż żona się z nim rozwiedzie.. Nie to nie jest film, to autentyczne historie z życia moich klientów. Trudno jest zaakceptować fakt, że nie spełniamy oczekiwań byłej sympatii, czy też nie wpisujemy się w jego wzorzec partnerstwa. To, że ktoś od ciebie odchodzi nie jest wyznacznikiem twojego braku atrakcyjności, kiepskiego charakteru i niezaradności życiowej. Odchodzi, bo ma prawo do tego. Odchodzi, bo nie może dać ci szczęścia, na które zasługujesz. Odchodzi, bo kocha cię na tyle, że wie, że przy nim będziesz powoli zatracała siebie. Czy patrzysz na to z tej perspektywy? Czy jesteś w stanie pojąć, że ten człowiek zrobił miejsce dla kogoś odpowiedniejszego? A może wasza relacja i dla ciebie była ciężarem i tylko zrobił ci przysługę odchodząc do innej? Czy wreszcie, dzięki tej stracie możesz odbudować poczucie własnej wartości i popracować nad swoimi programami doświadczania..? Wszystko zawsze zależy od punktu widzenia, od perspektywy w jakiej się znajdujesz – im większy dystans, tym lepsze obserwacje i wnioski. Warto zrozumieć, że osoba, która nas odrzuciła nie jest jedyną perspektywą i alternatywą dla ciebie na tym świecie. I najważniejsze – lepiej być czyimś wyborem, niż czyjąś opcją. Odrzucenie może być początkiem twojego powrotu do siebie, do zauważenia siebie i swoich potrzeb, do naprawienia relacji z samą sobą, do odbudowy poczucia własnej wartości i najważniejsze – do pokochania siebie i uznania siebie za wystarczającą i godną miłości i satysfakcjonującego związku. Ja zawsze powtarzam, że najlepszy związek z innym człowiekiem stworzymy wówczas, kiedy sami z sobą będziemy zgodni i będziemy siebie kochać bezwarunkowo – z naszymi wadami i zaletami. Kiedy więc ktoś cię zostawia to miej świadomość tego, że robi miejsce dla kogoś nowego i lepszego – pod warunkiem, że dasz na to swoje przyzwolenie. Wszystko w swoim czasie, z właściwych powodów i przy udziale właściwych osób kochani.Jestem zwolenniczką przepracowania i domknięcia tego wzorca, bo nie dezaktywowany potrafi wrzucić cię kolejny raz w to samo doświadczenie – i tak do skutku. Podziękuj za to doświadczenie, uporządkuj swoje myśli i odczucia, domknij stare rozdziały i ciesz się życiem i wolnością. Bądź szczęśliwa i spełniona tam, gdzie jesteś ❤️ Pamiętaj – nikt nie może odebrać ci chęci i radości życia. Nikt nie może stanowić o twoim poczuciu własnej wartości. Nikt nie może pozbawić ciebie radości życia i poczucia spełnienia w związku. NIKT, poza tobą samą/samym… Uwielbiam przywoływać słowa Edwarda Stachury, Fabula rasa. Z wypowiedzi rozproszonych: „Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się – znaczy: nigdy nie zaczęło się. Gdyby prawdziwie się zaczęło – nie skończyłoby się. Skończyło się, bo nie zaczęło się. Cokolwiek prawdziwie się zaczyna – nigdy się nie kończy.” Jest takie powiedzenie: „Jeśli żyjesz dla akceptacji innych, zginiesz przez ich odrzucenie.” Ta prawda boli ale najlepiej ukazuje marazm w jakim tkwimy sądząc, że ta właśnie osoba musi nas kochać, akceptować i z nami być. Więcej szczegółowych informacji udzielam na prywatnych sesjach, Jeśli jesteś zainteresowana/y to zapraszam.  Z Miłością,Monika

Pin It on Pinterest

Shares
Share This