Wdzięczna

Wdzięczna

Dziękuję ciszy za mądrość.
Dziękuję ciszy za naukę.
Dziękuję ciszy za Prawdę.
Dziękuję ciszy za Siebie.
Dziękuję ciszy za Ciebie.
Dziękuję ciszy za pomoc.
Dziękuję ciszy za wsparcie.
Dziękuję ciszy za spokój.
Dziękuję ciszy za wolność.
Dziękuję ciszy za radość.
Dziękuję ciszy za dystans.
Dziękuję ciszy za doświadczanie.
Dziękuję ciszy za Miłość.

Cisza we mnie kłania się ciszy w Tobie.
Miłość we mnie pozdrawia Miłość w Tobie.
W ciszy mego Serca jestem Pełnią.

Droga Serca wiedzie przez zrozumienie.
Droga Serca wiedzie przez akceptację.
Droga Serca wiedzie przez Miłość.

Wszystko jest właściwe.
Wszystko ma swój sens i czas.
Wszystko jest wspólnym doświadczaniem.

Oddycham. Ufam. Kocham.
Oddaję wszystko Ciszy.

Stojąc w ciszy swojego Serca widzę i rozpoznaję.
Stojąc w ciszy swojego Serca słyszę twoje kroki.
Stojąc w ciszy swojego Serca śpiewam swoją pieśń istnienia.
Stojąc w ciszy swojego Serca tańczę radosny taniec życia.
Stojąc w ciszy swojego Serca czekam aż się dopełni.

Uwalniam. Puszczam. Uzdrawiam.
Jestem Miłością. Otrzymuję Miłość. Daję Miłość.

Kocham Cię.
Przepraszam.
Wybacz mi, proszę.
Dziękuję.

Z Miłością,
Monika.

Kiedy przestajesz ratować innych

Kiedy przestajesz ratować innych

Nauczono mnie, że miłość oznacza trzymanie się innych przez całe życie, lub pozwalanie na to aby inni trzymali się mnie. Miłość to dramat. Miłość to ból. Miłość uzależnienia. Wierzyłem, że miłość to lekceważenie własnych uczuć i potrzeb, uciszanie własnego unikalnego głosu oraz desperackie próby wyratowania z bólu wszystkich w koło, zabranie ich samotności, strawienie ich niestrawionych uczuć. Praca na pełen etat. Wyczerpująca. I niemożliwa. Nie mogłem ich uzdrowić. I myślałem, że coś ze mną jest strasznie nie w porządku, skoro nie mogę ich uzdrowić. Może muszę się bardziej starać, dać z siebie więcej. Bardziej siebie wykończyć. Zły ja. Nieodpowiedni ja. Niedobry ja. Egoistyczny ja.

Nie miałem pojęcia kim jestem. Wiedziałem jedynie, że nie jest w porządku zaprzestać tych wysiłków i odpocząć. Nie było ucieczki. Czułem się odpowiedzialny za emocje wszystkich w koło, dzień za dniem. Chciałem być “dobrym chłopcem”, dbającym, wrażliwym, słodkim i miłym. Odpocząć byłoby egoizmem. Gdybym odszedł, dopadłoby mnie poczucie winy. Byłem kontrolowany przez winę, byłem jeńcem poczucia winy. A wszyscy w koło cieszyli się mogąc tą winę we mnie dokarmiać. Oni mnie potrzebowali w równym stopniu, jak ja potrzebowałem ich. Było to więzienie nieszczęścia i niezaspokojonych potrzeb. Ale przynajmniej czułem się potrzebny. A miłość to potrzeba, prawda?

Byłem odcięty od własnego ciała, oddechu, uczuć, mojej prawdy. Gotowała się we mnie gwałtowna wściekłość i pulsował potworny i trudny do wyrażenia żal. Czułem się jakbym umierał. Czasem miałem się ochotę zabić, aby przynieść ulgę napięciu we mnie, zlikwidować odrętwienie. Moje dziwne myśli i fantazje jedynie karmiły historię, że coś jest ze mną potwornie nie tak. Że jestem popsuty, wybrakowany, bezwartościowy. Że jestem potworną niedołęgą, skazany na mieszkanie pod mostem, na nie kończące się życie w samotności. Mówiąc w skrócie, czułem się niewarty miłości, tak więc stałem się żebrakiem miłości, która nigdy nie przychodziła. Otrzymywałem świetne stopnie w szkole. A potem w swojej boskiej mądrości życie powaliło mnie na kolana. Uzależnienie ugięło się pod swym własnym ciężarem. Myślę, że już bym nie żył, gdybym wtedy się nie złamał.Obudziłem się ze snu o miłości. Nagle wzeszło nowe życie. Życie, w którym nie było moją pracą nikogo ratować od nich samych, zabierać ich ból, samotność, rozczarowanie, gniew, lęk, stres, smutki. Nie byłem już zakładnikiem poczucia winy. Moje uczucia nie były błędem, albo oznaką porażki, ale cennymi energiami, które potrzebują się poruszać. Nigdy nie powinienem był wstydzić się bycia sobą. Miałem prawo mówić tak, mówić nie, a także nie wiem. Miałem prawo do pozostania i prawo do odejścia. Prawo do zabrania przestrzeni. Prawo do wyrażania prawdy. Prawo do decydowania z kim spędzam czas. Prawo do mojej wiary. Prawo do własnego serca… gdzie dobroć nie oznacza karania i pomniejszania mnie do ratowania i uzdrawiania innych, ale kochania siebie w wystarczającym stopniu do stanięcia we własnej mocy i słuchania innych bez brania ich bólu za własny. W OBECNOŚCI JEST MOC!

Miej gotowość do odczuwania poczucia winy, kłaniaj się jej. Nie tłum, ani unikaj. To co przyjmiesz, przestaje mieć nad Tobą władzę. Bywa, że gdy przestajesz ratować ludzi, oni tego nie lubią. Nazywają Ciebie złym, niemiłym, tym który opuszcza. Zamiast spotkania z własnymi uczuciami odrzucenia, próbują wywołać w Tobie poczucie winy. Oskarżają Ciebie o ich poczucie nieszczęścia. Chcą powrotu “starego Ciebie”. Chcą swojej fantazji na temat Ciebie. Nie chcą Ciebie, chcą wyobrażenia.

Najbardziej wyzwalającą lekcją, której kiedykolwiek się nauczysz jest: NIKT NIE MOŻE SPOWODOWAĆ, ŻE BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWY. I Ty również nie jesteś odpowiedzialny za szczęście kogokolwiek. Jesteś wolny. Wolność jest Twoją naturą i zawsze nią była. Tak więc, tak jak Słońce, zawsze świecisz. Nie czekasz aż ktoś inny zaświeci, nie potrzebujesz usprawiedliwienia po to aby świecić, po prostu świecisz. Nie czujesz się odpowiedzialny za wszystkie te słońca, które jeszcze nie odkryły swojego światła. Po prostu świecisz. Uczysz poprzez dawanie świadectwa. Idziesz odważnie swoją drogą. A jeśli inni czują się źle z Twoim świeceniem, jeśli Cię oceniają, atakują za to, że nie sprawiasz, że są w centrum Twojego zainteresowania, to jest to w porządku. To jest ich praca. To jest ich droga. Życzysz im dobrze. A kiedy zaprzestajesz prób ratowania innych, kiedy przestajesz próbować być matką lub ojcem, którego nigdy nie mieli, możesz w końcu, zamiast tego ich kochać. Możesz być obecnym, nieporuszonym. Możesz kochać ich tak bardzo, ŻE AŻ POZWOLIĆ IM ODEJŚĆ. Bo miłość ma zapach wolności.

– Jeff Foster

Cechy przyciągające i odpychające obfitość

Cechy przyciągające i odpychające obfitość

Cechy przyciągające obfitość / Cechy odpychające obfitość:

1. Uznawanie własnej wartości i szanowanie swojego czasu / Brak szacunku dla siebie i swojego czasu

2. Swobodne dawanie i przyjmowanie / Zamknięcie się na dawanie i przyjmowanie

3. Słuchanie swojego serca / Zamykanie się na głos swego serca

4. Spodziewanie się najlepszego / Obawa przed najgorszym

5. Dobre chęci i serdeczność / Brak dobrych chęci

6. Dbałość i zaangażowanie / Niedbałość

7. Pragnienie, aby wszyscy odnosili sukcesy, współpraca / Konkurowanie

8. Służenie innym / Koncentrowanie się na tym, co można uzyskać od innych

9. Znajdowanie argumentów potwierdzających możliwości odniesienia sukcesu / Znajdowanie powodów uniemożliwiających sukces

10. Niezależność w podejmowaniu decyzji / Odstępowanie od własnych ideałów i wartości

11. Bycie świadomym/ą i uważnym/ą / Działanie automatyczne

12. Radość z sukcesów odnoszonych przez innych / Zazdrość. Obawa przed tym, że inni odniosą sukces

13. Wychodzenie naprzeciw wyzwaniom / Szukanie bezpieczeństwa i wygody zamiast rozwoju

14. Łatwość rozstawania się z rzeczami / Przywiązanie do rzeczy

15. Wiara, że nigdy nie jest za późno, aby zrealizować swoje marzenia / Rezygnacja, przekonanie, że jest za późno na realizację marzeń

16. Danie sobie przyzwolenia, by być tym i robić to, czego się pragnie / Czekanie na przyzwolenie innych

17. Świadomość znaczenia własnego rozwoju / Brak wiary w swoje przeznaczenie

18. Utrzymywanie się z tego, co lubisz robić / Praca tylko dla pieniędzy

19. Wolność od przywiązania, zawierzenie / Odczuwanie potrzeby posiadania lub przekonanie, że musisz coś mieć

20. Dawanie, aby wesprzeć rozwój innych / Dawanie w celu zaspokojenia czyichś oczekiwań

21. Zajmowanie się realizacją swoich celów w pierwszej kolejności / Odkładanie realizacji swoich celów na później

22. Uznanie siebie za źródło własnej obfitości / Postrzeganie innych jako źródło własnej obfitości

23. Wiara w ogólną obfitość / Wiara w ogólny niedostatek

24. Zaufanie do siebie, pewność siebie, akceptacja siebie / Zmartwienia, obawy, wątpliwości, obwinianie siebie

25. Konkretny cel i zdecydowanie / Niejasne lub nieokreślone cele

26. Kierowanie się radością / Zmuszanie siebie, mówienie sobie: „powinienem/powinnam”

27. Otaczanie się przedmiotami, które są wyrazem dobrego samopoczucia / Zatrzymywanie przedmiotów, które nie służą pozytywnemu wyrażaniu siebie

28. Odczuwanie wdzięczności / Przeświadczenie, że świat jest Ci coś winien

29. Wiara we własne zdolności tworzenia obfitości / Obawa o swoje finanse

30. Słuchanie wewnętrznego przewodnictwa / Ignorowanie wewnętrznego przewodnictwa

31. Szukanie rozwiązań, które zadowolą wszystkich / Obojętność wobec innych

32. Słuchanie siebie / Brak wiary w swoją wewnętrzną mądrość

33. Mierzenie obfitości osobistym szczęściem i poziomem wykorzystania swoich zdolności / Mierzenie obfitości tylko ilością posiadanych pieniędzy

34. Czerpanie radości zarówno z osiągniętego sukcesu, jak i z procesu dochodzenia do celu / Podejmowanie działań tylko po to, by osiągnąć cel

35. Dokładne ustalanie warunków porozumienia / Nie wypowiedziane oczekiwania lub niejasność ustaleń

36. Pamiętanie o pracy, jaką wykonałeś/aś / Koncentrowanie się na tym, ile jeszcze jest do zrobienia

37. Mówienie o obfitości / Opowiadanie o problemach i brakach

38. Pamiętanie sukcesów / Pamiętanie niepowodzeń

39. Myślenie w sposób nieograniczony / Myślenie w sposób zawężony

40. Koncentrowanie się na tworzeniu pieniędzy / Koncentrowanie się na braku pieniędzy

41. Myślenie o tym, czego chcesz i co lubisz / Koncentrowanie się na tym, czego chcesz uniknąć

42. Pozwolenie sobie na to, czego pragniesz / Przekonanie, że nie zasługujesz na to, czego pragniesz

Fragment pochodzi w książki „Tworzenie pieniędzy. Klucze do obfitości”, autorstwa Sanaya Roman i Duane Packer.

Wszystko ma swój sens i czas

Wszystko ma swój sens i czas

Bywają takie historie i takie momenty, które wywołują w nas określone emocje i uczucia. Zjawiają się tacy ludzie, którzy swoim pojawieniem się burzą nasz wewnętrzny spokój, eksplorują swoimi słowami głęboko ukryte miejsca i swoją osobą poruszają dawno zatrzymane i zakurzone mechanizmy. Są tacy ludzie, którzy bez skrupułów rozbijają namiot w twojej głowie i nie pytając o twoje zdanie świetnie się bawią twoim kosztem. Są i tacy, którzy budują sobie ciepły domek z solidnymi fundamentami w twoim sercu i mieszkają tam nawet całe życie. Bywa, że po jakimś czasie któraś z tych osób decyduje się na przeprowadzkę, albo ty żądasz eksmisji. Zdarza się też, że ów lokator umiera i zwalnia swoje miejsce. To naturalny proces, którego każdy doświadcza przez całe swoje życie.Sęk w tym, że ci ludzie odchodząc pozostawiają czasami niezły bałagan i wywołują często skrajne emocje i odczucia. Niektórzy kojarzą nam się z bliskością, poczuciem bezpieczeństwa, spokojem i dobrocią. Inni niemal na zawsze pozostaną złym wspomnieniem, błędem i będą wywoływali tylko żal, smutek, gniew, frustrację, czy obrzydzenie. Dlatego ważne jest to, aby pamiętać, że wszystko co nam się zdarza jest tak naprawdę chwilowe i nie musimy dawać nikomu i niczemu prawa do niszczenia naszego życia i przede wszystkim do burzenia naszego wewnętrznego spokoju.Wiele z tych sytuacji to cenne lekcje i zachęta do wyciągnięcia odpowiednich wniosków na przyszłość. To, że raz coś miało miejsce nie musi się powtórzyć raz jeszcze. Nie jesteś tutaj po to, aby stawiać siebie w roli ofiary, czy kata – nie możesz też stawiać siebie w roli sędziego i osądzać czyjegoś zachowania, negować czyjeś wybory i stawiać siebie wyżej od kogoś. Nigdy nie wiesz co ktoś w sobie nosi, co przeżył i czego doświadczył. Tak samo jest z tobą – obcy ludzie nie znają ciebie i nie znają twojej historii. Nosisz w sobie wiele sprzecznych emocji, twoje wspomnienia i traumy mają wpływ na twoje zachowanie i twoje decyzje. Na podstawie swoich osobistych doświadczeń postrzegasz świat dookoła ciebie i trudno jest ci niejednokrotnie zaakceptować fakt, że ktoś inny może mieć odmienne zdanie, inne poglądy i zupełnie inaczej postrzegać ten sam obraz sytuacji. Cokolwiek w twoim życiu się wydarzyło i wydarza miej świadomość, że jest tutaj wbrew pozorom tylko na chwilę i głównie od ciebie zależy czy pozwolisz się temu rozgościć na dłużej, czy pożegnasz to niemal od razu.Najtrudniej jest pozbyć się poczucia wstydu, żalu do siebie i wewnętrznego obrzydzenia. To są odczucia bardzo destrukcyjne i kiedy przejmują ster twojego życia to wyrządzają więcej krzywdy niż jesteś sobie w stanie wyobrazić. To skrytobójcy, którzy na każdym kroku będą ci wytykać palcem co zrobiłeś źle i jak bardzo już tego nie możesz naprawić. To prawda, czasami jest już za późno na naprawę wyrządzonej komuś krzywdy i jedynie co możesz wtedy zrobić to wybaczyć sobie i odpuścić. Zaakceptować fakt, że ktoś ma prawo już ci nigdy nie zaufać, nie wyciągnąć do ciebie ręki na zgodę, a być może nigdy ci czegoś nie wybaczyć – pamiętaj, żeby tego nie oceniać, to jego prawo i jego decyzja, uszanuj ją i zaakceptuj. Ty zaś postaraj się siebie otoczyć największą opieką i postaraj się przelewać na siebie jak najwięcej Miłości. Nikt nie jest doskonałym przykładem do naśladowania. Prawie nikt nie jest wolny od negatywnych emocji, wzorców i doświadczeń. Nosimy w sobie swoje demony, swoje zadry, swoje oczekiwania i swoje nienakarmione lęki. To one są głównie winne błędom w ocenie innych i rzeczywistości. To one każą ci robić i mówić źle rzeczy – te wiecznie głodne i nienakarmione programy doświadczania. Wszyscy tego od czasu do czasu doświadczamy, nie zawsze w porę potrafimy nad tym zapanować. Powinniśmy się nauczyć sobie to wybaczać i pamiętać, że finalnie nic nie jest takie, jakim się zdaje że jest.  MOŻESZ ZASTOSOWAĆ TO PROSTE ĆWICZENIE NA WYBACZANIE:„Kochany/Drogi (imię pełne). Dzisiaj na wszystkich poziomach naszej egzystencji wybaczam tobie i sobie wszystko co przeciw sobie powiedzieliśmy, pomyśleliśmy i uczyniliśmy w sposób świadomy i nieświadomy. Proszę również o wybaczenie wszystkich, których w sposób świadomy i nieświadomy skrzywdziłam i którzy przez moje negatywne myśli, słowa i uczynki poczuli się niewłaściwie i w których obudziłam ich osobiste traumy i zasiliłam ich negatywne wzorce i schematy myślowe. Kochany/Drogi (imię) – Kocham Cię – Przepraszam – Wybacz mi, proszę – Dziękuję.Dokonało się. Bądź szczęśliwy i spełniony tam gdzie jesteś i odejdź z Miłością.” Ćwiczenie to możesz powtarzać wiele razy, aż odczujesz wyraźną różnicę. Z Miłością,Monika.

Dziecięca depresja

Dziecięca depresja

Postanowiłam tym razem napisać artykuł traktujący o dziecięcej depresji – o niespełnionych oczekiwaniach rodziców, o dążeniu do utopijnego ideału, o zakładaniu tysięcznej maski na twarz, żeby tylko nie pokazać nikomu jak bardzo boli…

Dziecięca depresja ma wiele twarzy i wiele imion. Często w ferworze różnych zajęć rodzice nie zauważają, że dziecko ma problem. Nierzadko zajęci własnymi sprawami i problemami dorosłego życia nie widzą lub nie chcą widzieć jeszcze problemów dziecka.

Zdarza się także, że w domach następuje tzw. spychologia ze względu na przeświadczenie, że „A co to za problemy może mieć nastolatek, czy dziecko?”. Twój nastolatek może mieć przeróżne problemy: brak koncentracji, bezsenność, nałogi, odtrącenie przez rówieśników, odmienną orientację seksualną, może być ofiarą przemocy starszych kolegów, mogą się z niego w szkole śmiać ze względu na niemodne ciuchy, czy zbytnią nieśmiałość.

Wielu dorosłym się wydaje, że po dziecku z depresją wszystko widać jak na dłoni i w porę zareagują – otóż nic bardziej mylnego. Dziecko potrafi do perfekcji opanować grę aktorską jeśli trzeba. Zakładanie masek to jego mistrzowski fach, w którym od lat jest wyspecjalizowane co do każdego szczegółu. Zanim nawrzeszczysz na swoje dziecko za brak posłuszeństwa, za gorsze wyniki w nauce, za zamykanie się w pokoju i izolowanie od ciebie – pomyśl. Zanim nakrzyczysz i skarcisz za głośne słuchanie muzyki, za zbyt częste granie na komputerze, za kolejny kolczyk i tatuaż – zapytaj co u niego słychać. Zainteresuj się czymś poza własnym czubkiem nosa. Przestań być skupiony/skupiona tylko na twoich personalnych problemach. Niestety, brak uwagi i dialogu z dzieckiem prowadzi do poważnego deficytu zaufania względem rodzica i stopniowego wycofywania się i unikania bezpośrednich konfrontacji.

Dzieci z deficytem zaufania i uwagi wyrastają na osoby często niezdolne do okazywania uczuć, introwertyczne i przeświadczone, że muszą sobie w życiu radzić same. Inne przez większość swojego życia będą szukały akceptacji, miłości i uwagi zarówno u partnera, jak i u swoich dzieci. Cierpią na zaburzenia lękowe, narcystyczne, depresje i nerwice.

Osoby takie mogą przedkładać związek partnerski nad własne dziecko, ponieważ uważają, że wreszcie ktoś ich naprawdę kocha i poświęca im czas i należytą uwagę, której pragnęli przez całe życie. Stąd w związkach patologicznych zdarzają się sytuacje, że dorośli nie zauważają potrzeb dziecka i zaniedbują je kosztem siebie nawzajem. Dzieci trafiają do domów dziecka, do szpitali, a nawet na cmentarz – bo nagle „przeszkadzają na drodze do szczęścia” dorosłym. Dlatego tak ważne jest, aby zacząć tworzyć świadome związki i świadomie decydować się na rodzicielstwo. Warto najpierw samemu dojrzeć i dorosnąć, zanim zabawimy się w rolę rodzica.

To co zabija w nas jeszcze w dzieciństwie nasz prawdziwy charakter, nasze talenty, nasze marzenia i cele – to brak miłości i uwagi ze strony najbliższych. To ciągłe oczekiwania, że będziemy lepszą wersją naszych rodziców, że nasze życie będzie pełne sukcesów. Te wszystkie oczekiwania, których rodzice nie byli w stanie spełnić względem swoich rodziców są na nas niejednokrotnie projektowane z doskonałą precyzją. Zasilane do tego wszystkiego agresją, żalem, bólem, alkoholem, dymem papierosowym…

Jesteś zatem niedoścignioną wersją twoich dziadków, zaprojektowaną i skazaną na porażkę, bo nie masz prawa żyć swoim własnym życiem – tylko masz gonić czyjeś marzenia i czyjeś niedoścignione ideały. To dlatego w pewnym momencie czujesz bunt i w twojej głowie wyświetla się słowo ERROR – błąd krytyczny spowodowany nadmiernym uruchomieniem wielu programów doświadczania oraz wzorców i schematów do zrealizowania. Od tego masz depresje, nerwice, lęki, fobie, uzależnienia i inne problemy. Nie możesz być sobą, a zatem nie czujesz radości i satysfakcji z tego co robisz, kim jesteś, co sobą reprezentujesz i jak kierujesz swoim życiem. Twoim życiem rządzi lęk – nieustanny lęk spowodowany brakiem możliwości spełnienia oczekiwań innych. Stajesz się zaprojektowanym robotem, cyborgiem, maszyną – wstajesz, idziesz do pracy, wracasz, jesz, idziesz spać – a w międzyczasie robisz coś, co pozwala choć na chwilę zapomnieć o tym bagnie – pijesz piwko, oglądasz film, siedzisz na fejsie, przeglądasz insta, słuchasz muzyki, palisz papierosa albo wciągasz kolejną kreskę….

Wybór należy TYLKO do Ciebie. To TWOJE życie. To TWÓJ spektakl. To TWOJE podwórko i TWÓJ cyrk.

CZY CHCESZ TAK DŁUŻEJ ŻYĆ? Jeśli NIE, zrób z tym coś. Przestań winić rodziców – powiem brzydko, DOROŚNIJ. Tak, dobrze słyszysz.

Żeby zmienić dotychczasowy tryb życia trzeba dorosnąć i zdać sobie sprawę, że odtąd bierzesz pełną odpowiedzialność za swoje życie i swoje wybory. Dość szukania wymówek i szukania winnych poza sobą. To małe dziecko w tobie musi zrozumieć, że nie jest pępkiem świata i powinno już dawno dorosnąć i skonfrontować się ze swoją przeszłością i wziąć pełną odpowiedzialność za swoje tu i teraz, kreując tym samym lepszą przyszłość.

Pamiętasz jeszcze słowa tej piosenki – „Dorosłe dzieci mają żal za kiepski przepis na ten świat! Dorosłe dzieci mają żal, że ktoś im tyle życia skradł.”?

Gotowy? Gotowa? Zapraszam na prywatne konsultacje po więcej szczegółów jak to zmienić i przestać zasilać stare wzorce.

https://coachodserca.pl/kontakt

Z Miłością,Monika

O Miłości słów kilka

O Miłości słów kilka

Jakże wielu ludzi marzy o prawdziwej miłości, a gdy ona przychodzi zaczynają uciekać w przeciwnym kierunku i potykają się o własne błędy, lęki i sprzeczne emocje.

Docierają któregoś razu do ściany i nie wiedzą co mają uczynić z napotkaną sytuacją. Zapomnieli, że dawno temu wybudowali tę ścianę, aby odgrodzić się od innych, aby poczuć się bezpiecznie w ich własnej przestrzeni. Teraz przyszło im się zmierzyć z ich własnym lękiem – przed odrzuceniem, przed obawą, że nie sprostają oczekiwaniom, że są nie dość godni tej miłości, że może nie są jeszcze gotowi. Zadają sobie pytanie:

A cóż ja jestem w stanie dać❓

Cóż jestem w stanie zrobić, aby podtrzymać tę miłość❓

Cóż mogę ofiarować komuś, skoro nic nie mam❓

A może ten człowiek wykorzysta moje dobre serce❓

A może zrani mnie aż do kości i zostawi w pełni bólu, gdy już nakarmi swoje żądze❓

 

Wielu ludzi marzy o miłości, ale w istocie nie wie czym owa prawdziwa Miłość jest. Miłość nie zna strachu, bo nie pochodzi od niego. Miłość nie składa obietnic, bo jest wolna od jakiejkolwiek przynależności. Miłość nie wykorzystuje ludzkiej słabości i naiwności, bo jest czysta i nieskazitelna. Miłość nie zakazuje, bo wie, że trzeba doświadczać. Miłość nie żąda niczego, by udowodnić jej wielkość i wartość – bo sama w sobie jest najcenniejszym klejnotem. Miłość nie żąda zmiany, ani też nie żąda uzupełnienia czyjegoś braku – bo sama w sobie jest brakującym elementem każdego wszechstworzenia. Miłość nosi każdy z nas. Czasami jest przykryta wieloma warstwami negatywnych wzorców, schematów i programów. Czasami leży głęboko zakopana i czeka cierpliwie aż ją odkryjesz. Kiedy to nastąpi nic już nie będzie takie samo. Wtedy cały świat i jego mieszkańcy będą odczuwani zupełnie inaczej niż dotychczas. 

➡️ Miłość otwiera Serce.

➡️ Miłość otwiera oczy i uszy.

➡️ Miłość otwiera wszystkie zmysły.

➡️ Miłość wszystko integruje.

➡️ Miłość wszystko scala.

➡️ Miłość płynie i dokonuje niemożliwego.

➡️ Miłość uzdrawia to co chore i niewłaściwe.

➡️ Miłość otula to, co boli i prosi o zrozumienie i akceptację.

➡️ Miłość unosi cię tak wysoko, byś dotknął tego co nienamacalne.

➡️ Miłość niesie dary i prawdę.

➡️ Miłość rozdaje prezenty.

➡️ Miłość otwiera wszystkie dotąd zamknięte bramy i drzwi.

➡️ Miłość oczyszcza i odmienią odmienia nasze oblicze. 

 

Czy zatem jesteś gotów na Miłość? Czy wolisz o miłości tylko marzyć, lecz nigdy jej nie posmakować? Ty tak naprawdę nie boisz się kochać, boisz się tego momentu, w którym będziesz musiał stanąć w Prawdzie o sobie samym. Boisz się prawdziwie poczuć emocje, boisz się w nie wejść. Boisz się, że będziesz musiał przyznać się do swoich błędów, że będziesz musiał skonfrontować się ze swoimi demonami. Boisz się, że będziesz musiał wybaczyć sobie i innym. Boisz się, zrozumienia tego, że wszystko z czym i o co walczysz, wszystko przed czym nieustannie uciekasz żyje w tobie i będzie musiało cię opuścić. Zostaniesz nagi, obnażony z lęku, bez żadnych argumentów.

Czy jesteś gotów/gotowa przyjąć Miłość❓

 

Z Miłością, Monika.

Pin It on Pinterest