Bajka o Duszach

Bajka o Duszach

Przy okrągłym stole zasiadały dusze. Wybierały dla siebie temat następnej lekcji. Najbardziej odważna i najsilniejsza dusza wstała i oznajmiła:- Tym razem wybieram się na Ziemię, żeby nauczyć się wybaczać. Kto mi w tym pomoże?Dusze współczująco i z pewnym niepokojem spojrzały na nią i wszystkie na raz zaczęły mówić:- To jedna z najtrudniejszych lekcji… Może ci nie starczyć jednego życia… Będziesz cierpieć… Bardzo ci współczujemy… Możesz sobie nie poradzić… Kochamy cię i będziemy cię wspierać…Jedna z dusz powiedziała:- Jestem gotowa ci towarzyszyć na Ziemi i pomóc się uczyć. Zostanę twoim mężem, a wszystkie problemy w naszym związku będą przeze mnie, ty zaś będziesz uczyć się wybaczenia.Druga dusza westchnęła:- A ja będę jednym z twoich rodziców, zapewnię ci trudne dzieciństwo, następnie będę wtrącać się do twojego życia i przeszkadzać ci, a ty będziesz się uczyć mi wybaczać.Trzecia dusza obiecała:- Ja będę twoim szefem i często będę cię traktować źle, z góry i niesprawiedliwie, żebyś mogła doskonalić się w wybaczaniu…Kilka innych dusz również zgodziło się na to, by w określonym czasie spotkać się z nią i pomóc w nauce. Każda dusza wybrała zatem temat własnej lekcji. Dusze podzieliły się rolami, opracowały wzajemnie powiązany plan życia, w którym każda z nich miała pomóc innej w nauce, a następnie udały się na Ziemię. Jednak taka jest specyfika nauczania dusz, że w chwili narodzin ich pamięć się oczyszcza. I tylko nieliczne domyślają się, że wydarzenia nie są przypadkowe, a każdy człowiek pojawia się w życiu właśnie wtedy, gdy najbardziej potrzebujemy lekcji, którą ze sobą niesie. Autor nieznany[adinserter block=”1″]

Dialog z Bogiem

Dialog z Bogiem

Prosiłem Boga, by odebrał mi moją pychę,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział mi, że to nie On ma mi ją zabrać,
ale ja mam ją odrzucić.

Prosiłem Boga, by uzdrowił moje niepełnosprawne dziecko,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Odpowiedział, że dusza dziecka jest zdrowa,
a jego ciało tymczasowe.

Prosiłem Boga, by obdarzył mnie cierpliwością,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział, że cierpliwość jest ubocznym rezultatem wielkich trudności i nie można jej otrzymać, ale można na nią zasłużyć.

Prosiłem Boga, by dał mi szczęście,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział, że On daje błogosławieństwo,
a szczęście jest w moim umyśle i w moich rękach.

Prosiłem Boga, by oszczędził mi cierpienia,
a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział, że „cierpienie odrywa cię od światowych trosk i przybliża do Jedni”.

Prosiłem Boga, by sprawił, żeby mój duch wzrastał, a Bóg powiedział: „Nie”.
Powiedział, że sam muszę wzrastać, a On będzie mnie korygował.

Prosiłem Boga, by pomógł mi kochać siebie tak, jak On kocha mnie i Bóg powiedział:
„Ach, nareszcie zaczynasz rozumieć!”
Prosiłem o siłę
i Bóg dał mi trudności, by uczynić mnie silnym.
Prosiłem o mądrość
i Bóg dał mi problemy do rozwiązania.
Prosiłem o odwagę
i Bóg dał mi niebezpieczeństwa do pokonania.
Prosiłem o miłość
i Bóg dał mi nieszczęśliwych ludzi, bym im pomagał.
Prosiłem o przysługę,
a On dał mi sposobność.

Nie otrzymałem nic, czego pragnąłem.
Dostałem wszystko, czego potrzebowałem.
Moja modlitwa została wysłuchana…

Oczywiście możesz zastąpić słowo „Bóg” słowem Źródło lub innym – tak, aby było zgodne z tobą.

 

Autor nieznany

Powrót do domu

Powrót do domu

Można wyróżnić trzy etapy w rozwoju życia duchowego – stwierdził Mistrz. 

– Etap cielesny, duchowy i boski.

– Na czym polega etap cielesny? – pytali poruszeni uczniowie.

– Na tym etapie widzi się drzewa jako drzewa i góry jako góry.

– A etap duchowy?

– Na tym etapie człowiek widzi rzeczy głębiej, a więc drzewa nie są już drzewami, a góry nie są już górami.

– A etap boski?

– Ach, to już Oświecenie – powiedział Mistrz ironicznie uśmiechając się.

– Na tym etapie drzewa znowu stają się drzewami, a góry górami.

Przypowieść o lustrzanej komnacie

Przypowieść o lustrzanej komnacie

Uczeń zapytał mistrza:

– Mistrzu, czy świat jest wrogi dla ludzi? Czy niesie zło czy dobro?

– Opowiem Ci historię o tym, jak świat odnosi się do człowieka, – powiedział mistrz.

Był sobie kiedyś wielki król, który kazał zbudować piękny pałac. Było tam wiele wspaniałości. Wśród różnych cudów i ciekawostek w pałacu było komnata, w której wszystkie ściany, podłoga, drzwi, a nawet sufit – były zrobione z luster. Osoby wchodzące do komnaty w pierwszej chwili nie zdawały sobie sprawy, że stoją przed lustrami – tak bardzo zacierała się granica między światem rzeczywistym, a odzwierciedlonym. Ponadto ściany komnaty zostały tak zbudowane, że na każdy dźwięk odpowiadało echo. Gdy ktoś pytał: „kim jesteś?”- słyszał w odpowiedzi z różnych stron, „kim jesteś?… kim jesteś?…, KIM JESTEŚ?…”

Pewnego razu do komnaty dostał się pies i zamarł w zdumieniu pośrodku, otoczony sforą psów ze wszystkich stron, a także z dołu i z góry. Pies na wszelki wypadek ostrzegawczo pokazał kły i wszystkie odbicia odpowiedziały mu tym samym. Pies zawarczał. Echo odwzajemniło głośne warczenie. Pies szczekał coraz głośniej. Echo też. Pies biegał tam i z powrotem, próbując ugryźć odzwierciedlające się w lustrach psy, jego odbicia też biegały i gryzły. Rano królewska służba znalazła wycieńczonego, nieprzytomnego psa, otoczonego przez setki nieprzytomnych psów. 

W komnacie nie było niczego, co mogłoby zagrozić psu, prócz jego własnego odbicia.

– Bo widzisz – powiedział na koniec mistrz – „Świat nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Wobec człowieka świat jest obojętny. Wszystko, co dzieje się wokół nas jest tylko odzwierciedleniem naszych myśli, uczuć, pragnień i działań. Świat to jedno wielkie lustro.” 


– Osho

Droga do oświecenia

Droga do oświecenia

Pewien młody mężczyzna wędrował po kraju w poszukiwaniu mądrości i natchnienia. Odwiedzał klasztory zen, świątynie shinto i inne miejsca, w których spodziewał się spotkać nauczycieli. W pobliżu świątyni prowadzonej przez wielkiego i znanego mistrza, spotkał starego, przygarbionego człowieka. Starzec spojrzał na młodzieńca przelotnie i roześmiał się na całe gardło.

Młody człowiek zatrzymał się i zapytał, co tak rozbawiło starca.

– Wędrujesz w towarzystwie anioła i diabła – odparł starzec.

– Co masz na myśli?

Stary człowiek oparł się o drzewo i spojrzał na młodzieńca pobłażliwym wzrokiem.

– Karmisz się słowami i mądrością. Jednocześnie próbujesz dzielić się zdobytym doświadczeniem, podążając wiecznie ku bezcielesnym żądzom. To oddziela cię od ludzi i skazuje na wygnanie. Całe twoje życie to wędrówka bez miejsca na odpoczynek. Bez domu.

Młody człowiek zadumał się przez chwilę.

– Oto przystanął anioł – powiedział starzec.

Zakłopotany młodzieniec nadal niczego nie rozumiał. Już miał otworzyć usta, by poprosić o wyjaśnienie, gdy usłyszał:

– Demon wskoczył w odmęty oceanu, by dotrzeć do świętej wyspy, lecz nie potrafi wystarczająco złagodnieć, by zgromadzić dla siebie wyznawców. Myślisz, że na twój głos ludzkość czeka od wieków, i dlatego porzucasz soczyste ogrody swojego życia na rzecz nieruchomych kamieni pustyni. Wiedz jednak, że na pustyni nie ma gdzie schronić się przed spokojem nieba.

Na to rzekł młodzieniec:

– Na niebie znalazłem miliony klejnotów, a pod nimi tysiące potępionych istot, których los jest powszechny niczym podmuchy wiatru. Samotna droga prowadzi do rzeczy ostatecznych. Nawet jeśli towarzyszą mi anioł i demon, ich kuszenie stało się tak monotonne i nudne, że zasypiam bez problemu na gwarnej ulicy miasta.

Starzec nic nie odpowiedział. Wręczył za to młodzieńcowi pięć ciężkich monet z przeznaczeniem dla klasztoru, w stronę którego zmierzał.

Dwaj Aniołowie-wędrowcy

Dwaj Aniołowie-wędrowcy

Dwaj Aniołowie-wędrowcy zatrzymali się na nocleg w domu bardzo bogatej rodziny. Rodzina okazała się niezbyt gościnna i nie zdecydowała się na ulokowanie Aniołów w sypialni dla gości. Zamiast tego Aniołowie otrzymali miejsce w piwnicy. Kiedy przygotowywali sobie posłanie starszy z nich dostrzegł dziurę w ścianie i załatał ją. Kiedy zobaczył to młodszy z Aniołów zapytał dlaczego to zrobił. Starszy odpowiedział:- Nie wszystko jest takie, jakim się być wydaje. Na kolejny nocleg Aniołowie wstąpili do domku, bardzo biednego ale gościnnego człowieka i jego żony. Małżonkowie podzielili się z Aniołami skromniutkim posiłkiem jaki sami mieli i oddali im własne posłania, żeby zdrożeni wędrowcy mogli się dobrze wyspać. Rankiem, kiedy Aniołowie wstali zobaczyli swego gospodarza i jego żonę zapłakanych. Ich jedyna krowa, której mleko stanowiło jedyne źródło dochodu rodziny leżała martwa w obórce. Młodszy Anioł zapytał:- Jak to się mogło stać? Pierwszy gospodarz miał wszystko, czego dusza zapragnie, a ty mu pomogłeś. Druga rodzina, chociaż sama miała wszystkiego bardzo mało gotowa była podzielić się z nami wszystkim, a ty pozwoliłeś, żeby padła ich jedyna krowa – żywicielka. Dlaczego?- Nie wszystko jest takie, jakim się być wydaje – odpowiedział starszy z Aniołów. – Kiedy spaliśmy w piwnicy zorientowałem się, że w dziurze, w ścianie schowane jest złoto. Gospodarz był zbyt gburowaty, nieprzyjazny i nie zależało mu na czynieniu dobra. Dlatego też naprawiłem ścianę, żeby nie mógł znaleźć ukrytego skarbu. Kiedy kolejnej nocy spaliśmy na posłaniach gospodarzy zjawił się Anioł Śmierci, który przybył po żonę biedaka. Oddałem mu więc w zamian krowę. Człowiek, nigdy nie wie wszystkiego. Nawet jeśli posiadasz wiarę, powinieneś jeszcze wzbudzać w sobie zaufanie, że wszystko, co Cię spotyka , dzieje się dla twojego dobra. – Zrozumiesz to na pewno z czasem. Niektórzy ludzie na moment pojawiają się w naszym życiu i tak samo szybko z niego znikają. Niektórzy stają się naszymi Przyjaciółmi i zostają w naszym życiu na dłużej. To właśnie oni pozostawiają w naszych sercach najpiękniejsze i najtrwalsze ślady. Zaś my sami nigdy nie pozostajemy tacy sami. Dlatego, że zmieniamy się dzięki naszym prawdziwym Przyjaciołom.

Pin It on Pinterest