Kiedy kochasz za bardzo

Kiedy kochasz za bardzo

Ten wpis kieruję do tych osób, które kochają za bardzo – czyli do tych, którzy mimo tego, że druga osoba nie odwzajemnia ich uczuć nadal czekają na cud, który sprawi, że ta osoba ponownie wejdzie w ich życie i powie to długo wyczekiwane: „Ja też Cię kocham!”.

W swojej wieloletniej praktyce zawodowej takich historii poznałam bardzo dużo. Z reguły to kobiety kochały za bardzo, choć i nie mało panów zalicza się do tego samego grona. Lecz jak to się zwykle objawia?

Magda od kilku lat powraca do mnie z tym samym pytaniem na jednym z portali wróżebnych. Pytanie dotyczy mężczyzny, którego kocha, a który zniknął z jej życia po tym jak oznajmił, że nie odwzajemnia tego uczucia. Oznajmił i zniknął. Ona zaś zastygła w osłupieniu i tak już mija trzeci rok. Wczoraj znowu zapytała, czy Karol się do niej jeszcze odezwie albo czy chociaż o niej myśli…

Karol był szczery. Nie podzielał jej uczuć i poszedł przed siebie w sobie tylko znanym kierunku w życiu. Magda zaś nie może się z tym odrzuceniem pogodzić i z tego powodu jej Umysł nie ma spokoju. Tworzą się w jej głowie historie, których nigdy nie będzie, padają słowa, które nigdy nie padną i pojawiają się uczucia, które nigdy nie powinny być w niej wywołane.

Magda zaczyna żyć w swoim świecie i kreuje coś w rodzaju wirtualnej rzeczywistości, gdzie w końcu pojawia się ten upragniony happy end – ona i Karol są parą i są razem szczęśliwi. Ale to powieść fikcyjna, bo jeden z bohaterów już od dawna nie uczestniczy w jej spektaklu i nie funkcjonuje w jej rzeczywistej przestrzeni.

https://www.youtube.com/watch?v=mgWGR-g9mFQ

Przykre co teraz powiem ale NIKT nie jest w stanie jej teraz pomóc, do póki nie będzie w niej prawdziwej gotowości na zmianę tego błędnego przekonania. To nie będzie proces łatwy i przyjemny, trzeba będzie zakosztować wreszcie tego odrzucenia, przyjąć i pogodzić się z prawdą, wybaczyć Karolowi, że jej nie kocha i zacząć proces uzdrawiania siebie – najlepiej zaczynając od pogłębienia, a być może odkrycia miłości własnej.

Takich historii jest sporo. W Umyśle tworzy się coś w rodzaju katalogu (kotwicy, punktu zaczepienia), w którym przechowywane są wspomnienia i odczucia im towarzyszące. Są tam też te napisane fikcyjne powieści z udziałem tej osoby i Umysł czasami przestaje rozpoznawać co było realne, a co jest wytworem wyobraźni. Dzieje się tak ponieważ, z myśli rodzi się przekonanie, a przekonanie angażuje w ten cały proces dodatkowo Serce, które odpowiada za emocje i uczucia. Kiedy zarówno Umysł jak i Serce zaangażowane są w tę fikcyjną opowieść coraz trudniej jest osobie zakochanej nieszczęśliwie żyć swoim życiem i nie patrzeć nieustannie wstecz.

Taka osoba stoi w szpagacie pomiędzy przeszłością, za którą nieustannie tęskni i wzdycha, a przyszłością, która nigdy się nie wydarzy. Nie ma zatem miejsca na cieszenie się obecną chwilą, na dostrzeganie potencjalnego związku z kimś innym, na cieszenie się tym co mamy. Pojawia się idealizowanie postaci Karola, który urasta w jej głowie do rangi pół-boga i żaden inny facet nie dorasta mu do pięt… Tyle, że jego tak naprawdę nie ma, on nie istnieje – jest jedynie wytworem wyobraźni, postacią uszytą z oczekiwań i potrzeb, które nigdy przez tę osobę nie będą zaspokojone.

Karol kiedyś ułoży sobie szczęśliwie życie z inną kobietą, a Magda jeśli nie przepracuje błędnego przekonania najprawdopodobniej napisze do mnie ponownie w przyszłym roku w nadziei, że coś się jednak zmieniło i jej rycerz na białym koniu powróci i zabierze ją do zamku. 

Zmiana tego przekonania i przede wszystkim akceptacja tego, że została odrzucona jest początkiem pięknej przygody nazywanej odkrywaniem siebie i swoich prawdziwych potrzeb i uczuć. Choć z początku może boleć to odkrywanie, to warto to zrobić przede wszystkim dla siebie i swojego własnego szczęścia. Warto uwolnić siebie i zrobić wreszcie miejsce dla kogoś, kto faktycznie pokocha nas takimi, jakimi jesteśmy – a najlepiej jak pokocha nas wtedy, kiedy sami siebie będziemy kochali. Tego Wam z całego Serca życzę kochani.

Potrzebujesz pomocy w przepracowaniu takiej relacji?

Napisz do mnie lub zakup jedną z poniższych usług w moim sklepie:

Dziecko będzie mi przeszkadzało w pracy

Dziecko będzie mi przeszkadzało w pracy

Któregoś dnia przyszła do mnie młoda dziewczyna i stwierdziła, że jej partner bardzo chciałby żeby mięli dziecko, jednak ona przekonana jest, że dziecko będzie przeszkadzało jej w karierze i codziennej pracy. Dochodzi między nimi do coraz większych konfliktów na tym tle, dlatego przyszła sprawdzić co w tym wypadku można zrobić.

Jak zwykle swoją pracę rozpoczynam od postawienia kart na ten konkretny przypadek. Szukam przede wszystkim źródła zaistniałego problemu. Okazuje się, że korzeń powstał jeszcze w jej wczesnym dzieciństwie i ma związek z jej mamą. Pytam Klientkę o jej relacje z mamą w jej wczesnym dzieciństwie, co pamięta, jakie ma w sobie emocje w związku z tym, co odczuwa w ciele.

Klientka po chwili oznajmia, że mama nie miała dla niej czasu, bo pracowała. Często zostawiała ją z babcią, która przejęła praktycznie całkowicie opiekę nad nią, kiedy to mama realizowała siebie zagranicą w pracy. Ten okres wspomina bardzo negatywnie, odczuwała osamotnienie i czuła się niekochana i odrzucona przez matkę. Ciągnąc dalej temat pada sformułowanie: „Czułam się niepotrzebna i czułam, że przeszkadzam mamie w jej karierze. Czułam się jak piąte koło u wozu, bo oboje rodzice wyjechali zagranicę do pracy, a ja zostałam tutaj zupełnie sama z moją kochaną babunią…”.

Nie trzeba być Sherlokiem, żeby zrozumieć jaki program został wgrany w jej podświadomość w związku z tym. Klientka przejęła ten wzorzec i przekonanie i uznała jako własne. Nie chciała, by jej dziecko poczuło się odrzucone tak jak ona, więc wolała wcale go nie mieć. Oczywiście jeśli faktycznie miałaby urodzić dziecko i odstawić na bok z powodu kariery to byłoby to krzywdzące dla dziecka. Jednak jest mnóstwo rozwiązań pobocznych.

Rozwiązanie pierwsze:

Klientka może urodzić dziecko i dalej kontynuować karierę. W tym czasie większość obowiązków nad dzieckiem przejmuje dobrowolnie ojciec (ewentualnie dziadkowie).

Rozwiązanie drugie:

Klientka decyduje się na dziecko po dobrowolnym przepracowaniu swojej traumy i zmianie programu doświadczania. W tym celu decyduje się na prywatne sesje ze mną lub też udaje się do psychologa ze swoim problemem.

Rozwiązanie trzecie:

Klientka nie decyduje się na dziecko ale decyduje się na szczerą rozmowę ze swoim partnerem i informuje go o powodach swojej decyzji. Robi to w sposób asertywny, nie urażając przy tym uczuć i poglądów swojego partnera. Wtedy oboje mogą zadecydować po wymianie swoich poglądów, czy nadal chcą mieć dziecko, czy też odkładają tę decyzję na później.

Ta historia dobitnie pokazuje jak na dłoni w jaki sposób nasze dzieciństwo i nasza historia potrafi wpłynąć na nasze przekonania i przyszłe decyzje.

Zawsze gorąco namawiam do szczerego dialogu ze swoją drugą połówką, ponieważ nikt się za nas nie domyśli jakie emocje w nas siedzą i jakie przekonania posiadamy. Tylko my możemy podzielić się z partnerem swoją historią. Buduje to między wami zaufanie i uczy, że warto rozmawiać i szukać kompromisu. Uczy to także, że cokolwiek by się nie działo nie zamykam się na ciebie i pozwalam Ci spojrzeć na tę sytuację moimi oczami. Ty zaś możesz zawsze podzielić się swoją wizją tej sytuacji, co w rezultacie może spowodować zmianę mojej decyzji.

Czasami zwykła rozmowa z terapeutą/psychologiem/coachem/wróżką oraz poznanie istoty problemu powoduje nagłą zmianę przekonania i sytuacja rozwiązuje się samoistnie.

Pin It on Pinterest